sobota, 25 czerwca 2016

Rozdział 37

W POPRZEDNIM ROZDZIALE:
,,Nie miałam pojęcia czyje to pismo, ale odłożyłam kartkę na bok i powoli wstałam. Kręciło mi się w głowie i zastanawiałam się, co to za ,,niespodzianka". Niestety, nie przychodziło mi do głowy nic pozytywnego. "

Nie zastanawiając się dłużej podeszłam do lustra. Nie miałam nawet ochoty doprowadzać się do porządku. Przysunęłam się bliżej i dokładnie obejrzałam swoją twarz. Nieprawdopodobne jak szybko się zmieniałam. Z dnia na dzień stawałam się coraz dojrzalsza, nabierałam kształtów i przypominałam w pełni kobietę. Już nie czułam się jak mała zagubiona dziewczynka, niepotrafiąca poradzić sobie z matką. Teraz widziałam w sobie silną i niezależną kobietę, która poradzi sobie ze wszystkimi przeciwnościami losu. Byłam pewna, że stawie czoła każdemu problemowi, bo przeżyłam już tyle, że nic nie może mnie zaskoczyć. 

Po dłuższej chwili otrząsnęłam się i podeszłam do komody z ubraniami. Wybrałam białą bluzkę, do tego sweterek i jeansy z wysokim stanem. Zrobiłam makijaż nowymi kosmetykami od Sylwii, który sprawił, że wyglądałam jeszcze dojrzalej. 
W tej chwili ktoś zapukał do drzwi. 
- Proszę! - krzyknęłam, aby osoba stojąca po drugiej stronie wiedziała, że może wejść. 
- Dzień dobry. - usłyszałam za plecami przyjemny, męski głos. 
- Dzień dobry. - odpowiedziałam, nie odwracając się i czesząc włosy. 
Nie musiałam się obracać w jego stronę, bo niedługo potem zobaczyłam go w odbiciu lustra. Rozpoznałam w nim mężczyznę z wczoraj. Był nawet przystojny, wysoki, miał duże, łatwo dostrzegalne, niebieskie oczy i jasne pokręcone włosy. Podszedł bliżej mnie i objął w pasie. Widać było po nim, że rozkoszuje się dotykaniem moich bioder i moim ciałem. 
- Jestem Patryk, a Ty? - odezwał się, opierając głowę na moim ramieniu. 
- Milena. - odpowiedziałam nieśmiało. 
- Jesteś bardzo ładna, naprawdę. - uśmiechnął się. 
Odwzajemniłam uśmiech, jednocześnie dziękując za komplement. Nagle poczułam delikatne pocałunki na policzku, które stopniowo przenosiły się na szyję. Zamknęłam oczy i rozmarzyłam się nad ciepłym i miękkim dotykiem jego ust. Przyłapałam się na tym, że zaczęłam cichutko mruczeć. 
- Podoba Ci się, co? - zaśmiał się zmysłowo. 
- Oczywiście. - mówiłam rozmarzonym głosem. 
Coś w środku mnie tknęło i kazało obrócić się. Przytulił mnie do swojej gorącej piersi, a ja wciąż stałam z zamkniętymi oczami. Uniosłam głowę i czekałam aż jego miękkie usta dotknął moich. Nie musiałam długo oczekiwać. Złożył na moich wargach króciutki pocałunek, który powtórzył kilka razy. W końcu nasze usta zbliżyły się do siebie na dłużej i nasze języki zatańczyły krótki, ale namiętny taniec. 
- Widzę, jak mnie pragniesz. - wymruczał. 
- Nie prawda. - próbowałam zaprzeczyć sama przed sobą. 
Złapał moją nogę w udzie i podniósł ją na wysokość poniżej swojego biodra, wciąż mnie namiętnie całując. Po chwili trzymał mnie, a moje nogi były zaplecione na jego biodrach. Posadził mnie na stole i zdjął koszulkę. Ujrzałam jego wyrzeźbione ciało. Zauważyłam też pasek z włosków na brzuchu prowadzący wgłąb jego bokserek, które lekko wystawały spod spodni. Mimowolnie nabrałam ochoty, aby zobaczyć co ma pod spodem. Tymczasem on zdjął też moją bluzkę i zabrał się za rozpinanie moich spodni, więc odwdzięczyłam się mu tym samym. Potem oparłam się rękoma o stół, dając tym samym znak, że cała mu się oddaję.  Po chwili czułam już w sobie jego męskość, która coraz szybciej się we mnie poruszała. Widziałam na jego twarzy, że jest mu dobrze, tak samo jak mi. Niedługo potem skończył, rzucił w moim kierunku 3 stówki, uśmiechnął się i zostawił mnie samą, nagą na stole. 
Wzięłam swoje ubrania i ruszyłam w kierunku łazienki. Wzięłam gorący prysznic i w tej chwili znowu dopadły mnie myśli na temat informacji na kartce. Ciekawe, co to za niespodzianka? Nie wyczuwałam nic pozytywnego. Poczułam gęsią skórkę na całym ciele. Wyszłam z kabiny i owinęłam się przyjemnym ręcznikiem. Zmyłam makijaż i zrobiłam go od nowa. Tym razem założyłam czarną sukienkę i coś podkusiło mnie, aby nałożyć też pończochy. 
Wróciłam do pokoju i usiadłam na materacu. Zajęłam się przemyśleniami i czas zleciał bardzo szybko. Usłyszałam głośny huk, który okazał się waleniem do drzwi. 
- Wejdź. - burknęłam. 
Drzwi otworzyły się pod wpływem silnego kopniaka. Ujrzałam wysokiego mężczyznę, nieco grubego, ubranego w czarną kurtkę z ćwiekami.
- Siema, mała. Tej zabawy nie zapomnisz do końca życia. 
Zbliżył się do mnie i chwycił mocno za nadgarstki. Poczułam silny ból. 
- Chwila, chwila... Co pan robi? - krzyknęłam. 
- Milcz, suko. 
Zaskoczył mnie, kiedy wyjął z kieszeni kajdanki. 
- Co to ma być? Nie zgadzam się na to! - próbowałam protestować, ale on nie posłuchał. Związał moje ręce i zawiesił łańcuch od kajdanek na haczyku pod sufitem. Tym sposobem unosiłam się w powietrzu. Na szczęście, pomieszczenie nie było zbyt wysokie, dlatego dotykałam palcami stóp podłogi. Mimo to metalowy przedmiot wbijał mi się coraz bardziej w ręce. Syknęłam z bólu. Wiedziałam, że nie mam wyjścia i muszę przez to przejść. 
Kiedy się otrząsnęłam nie miałam na sobie ubrać. Zaczął bić mnie pejczem po każdej części ciała, co sprawiało ogromny ból. Poznęcał się nade mną przez dłuższą chwilę, aż ujrzałam, że jego ,,przyjaciel" podniósł się. 
- To chore! - zawyłam. 
- Nie udawaj, że Ci się nie podoba! - zaśmiał się złowieszczo. 
- Wypuść mnie! - krzyczałam z całych sił. 
Wisiałam tak, krzyczałam i cierpiałam, a tymczasem on robił sobie dobrze ręką przy tym widoku. Kiedy skończył, rozkuł mnie, zostawił pieniądze i wyszedł, jakby nigdy nic. 
- Ty chory zwyrodnialcu! Lecz się! - wrzasnęłam za nim. 
Skuliłam się na podłodze i zaczęłam płakać. Chwilę potem przyszedł Filip. Bardzo się zdziwił moim widokiem, przykrył mnie kocem i przytulił. 
- Co tu się właściwie stało? - zapytał. 
Opowiedziałam mu całe zajście. Przytulił mnie do siebie mocno i uspokajał. 
- Nie płacz. Obiecuję, że będę sprawdzał każdego klienta. Nie pozwolę już Cię skrzywdzić. - ocierał moje łzy. 
Siedzieliśmy tak dłuższy czas, potem przenieśliśmy się na materac. 
- Muszę wciągnąć. - wymknęło się z moich ust. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.