wtorek, 28 czerwca 2016

Rozdział 38

W POPRZEDNIM ROZDZIALE:
,,- Nie płacz. Obiecuję, że będę sprawdzał każdego klienta. Nie pozwolę już Cię skrzywdzić. - ocierał moje łzy. 
Siedzieliśmy tak dłuższy czas, potem przenieśliśmy się na materac. 
- Muszę wciągnąć. - wymknęło się z moich ust. " 

- Mówisz poważnie? - zapytał zaskoczony. 
- Tak bardzo mnie boli...- łkałam. - Tak bardzo mnie wszystko boli... 
- Zaczekaj tu, skarbie. Zaraz coś na to poradzimy. - ucałował mój policzek i wstał. 
Widziałam przez łzy, jak wychodzi z pomieszczenia i zamyka za sobą drzwi. Wtedy rozpłakałam się na dobre. Spojrzałam na swoje ręce. Na nadgarstkach schodziła mi skóra i widniały liczne, rozległe zaczerwienia. Czułam silny ból. Co za chory człowiek! 
Po chwili wrócił Filip. Trzymał w dłoni torebeczkę z białym proszkiem. Rozsypał go na stoliku i uformował kreskę. Pomógł mi wstać z materaca i usiąść na krześle. Każdy ruch sprawiał mi ogromne cierpienie, szczególnie w miejscach, w które dostałam pejczem. 
Chwilę siedziałam, wpatrując się w magiczny proszek. Co się ze mną działo? Dlaczego miałam na niego ochotę? Czy to już uzależnienie? Pewnie tak. 
- Filip, ja nie chcę być ćpunką. - wybuchnęłam płaczem. 
- Ciii, cichutko, kochanie. Zaraz będzie Ci lepiej. - szeptał, zachęcając mnie do wciągnięcia. 
Wreszcie skusiłam się na to i jednym ruchem wciągnęłam wszystko. Na początku nie poczułam niczego.  Żadnej zmiany nie było. Zwykle działało od razu, czułam spokój i odpływałam, a teraz było inaczej. Nie mogłam się zrelaksować, odprężyć. Nie działało, po prostu nie zadziałało. 
- Misiu, co się dzieje? - krzyknęłam przerażona. 
On tylko mnie przytulił i ucałował w czoło. Następnie podniósł z krzesła i przeniósł na moje ,,łóżko". Siedział przy mnie i cały czas przytulał, nic nie mówiąc. I wtedy zadziałało. Poczułam spokój, powieki zrobiły się jakieś cięższe i zapadłam w głęboki sen. 
Kiedy się obudziłam, stało nade mną dwóch facetów. Zdziwiłam się, przetarłam oczy i się podniosłam. 
- O co chodzi, panowie? - przeciągnęłam się. 
- Jak to o co?! - wkurzył się jeden. - Czekamy już od dwóch godzin, aż łaskawie się obudzisz! Nie będę płacił za patrzenie! 
Drugi stał tak samo wkurzony. Domyśliłam się, że to pewnie klienci. Nikt mnie nie pilnował i pewnie nikt nie wiedział, że jeszcze śpię, a oni czekają. 
Dałam im znak, żeby chwilę poczekali, a ja w tym czasie się ogarnę. Owinięta kocem pomaszerowałam do łazienki. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam pod prysznicem Filipa. 
- Oj, przepraszam. - zakryłam oczy. 
- Chodź do mnie, kochana. - ustał jedną nogą poza kabiną, żeby móc mnie dosięgnąć i chwycił mnie za dłoń. 
- Nie mogę. Klienci czekają... - próbowałam się wyrwać, ale nie puszczał. 
Zdążyłam tylko upuścić kocyk i już po chwili stałam razem z nim pod prysznicem. Zadanie miał ułatwione, ponieważ od wczorajszego wieczoru byłam bez ubrań. 
Zaczął mnie namiętnie całować i dotykać po ciele. Nie chciałam tego tutaj z nim robić, więc delikatnie go odepchnęłam. Chyba zinterpretował to inaczej, ponieważ odezwał się:
- No tak, klienci...
Szybko wyszedł spod prysznica, owinął się ręcznikiem i wyciągnął mnie nagą z łazienki. Krzyczałam, sprzeciwiając się i mówiąc, że nie zdążyłam się zasłonić, a tamci faceci tam są. Jednak chyba o to mu chodziło. Chciał, żeby zobaczyli mnie nago. Chociaż nie rozumiałam, dlaczego. 
- Witam, panowie. - powiedział, kiedy pojawiliśmy się przed nimi. - W jakiej, panowie, sprawie? 
Starałam się zakryć ciało rękoma, jednak bezskutecznie, gdyż miałam utrudnione zadanie. Filip cały czas trzymał moją rękę i nie pozwolił mi jej wyrwać z uścisku. 
- No jak to, po co? Koleś, dawaj nam panienkę i idź sobie! - krzyknął jeden z nich. 
- Dzisiaj jest moja. Przyjdźcie innym razem. - odburknął. 
To nie podziałało. Jego plan miał chyba na celu pokazać, że on już się za mnie zabrał, ale zadziałał w odwrotną stronę. Widok młodego, nagiego ciała jeszcze bardziej ich rozpalił. 
- O, nie! Dopłacę dodatkowo, jeśli dasz mi ją dzisiaj! 
- A ja zapłacę podwójnie, jeśli dasz ją mnie! - przekrzykiwali się. 
Na początku Filip był nieustępliwy, ale kiedy zaproponowali, że oboje zapłacą potrójnie - zgodził się. 
Najpierw zostałam sama z wyższym, blondynem. Nie było w nim nic szczególnego, zwykły facet. Tak samo stosunek z nim nie był szczególnie wyjątkowy. Skończyliśmy dosyć szybko, zostawił obiecane pieniądze i wyszedł. Od razu po nim wszedł ten niższy, brunet. Bez żadnych pogaduszek rozebrał się i przystąpił do ,,dzieła". Na koniec zostawił pieniądze i wyszedł. 
Poszłam się umyć i ubrać. Wtedy do drzwi zapukał Filip. Nawet nie musiałam mówić, że może wejść, bo na to nie czekał. Wyłonił się zza progu kilka sekund po zapukaniu. Stałam pod prysznicem, ale nie zasłoniłam się. Udawałam, że go nie ma i kontynuowałam swoje czynności. Wyszłam z kabiny, wytarłam się i ubrałam. Dopiero wtedy znalazłam czas dla niego. 
- Tak? - odezwałam się, omijając go w drzwiach łazienki i siadając na materacu. 
- Musimy pogadać. - uśmiechnął się sztucznie. 
Poklepałam miejsce koło siebie, aby zachęcić go do zajęcia miejsca obok mnie, ale on pokiwał przecząco głową. Podał mi rękę i zmusił do wstania. Bez słowa poprowadził do drzwi i otworzył je. Myślałam, że zaraz zasłoni mi oczy, ale nie zrobił tego. Wyprowadził mnie na zewnątrz i złapał za rękę. 
Nie znałam tego miejsca. Wyglądało jak jakiś ,,tunel". Było wilgotno i chłodno, a w dodatku panował półmrok. Chłopak bez słowa prowadził mnie wgłąb tunelu, nic nie mówiąc przez całą drogę. Zastanawiałam się, dlaczego nie zasłonił mi oczu. Przecież teraz cały jego plan mógł się nie powieść. Już będę wiedziała jak stąd wyjść i mogę uciec, albo wezwać kogoś na pomoc. On jednak chyba się tym nie martwił. 
Wreszcie dotarliśmy do schodów prowadzących w górę. Pokonaliśmy je, podeszliśmy jeszcze kawałek i nagle się zatrzymaliśmy. Zrobił to, abym mogła zorientować się gdzie jestem. Byliśmy na dworcu. W centralnym jego odcinku. Uśmiechnęłam się pod nosem, gdy uświadomiłam sobie, że już będę wiedziała gdzie uciekać. 
Po chwili chłopak znowu ruszył. Kiedy tylko opuściliśmy dworzec, poinformował, że zabiera mnie do kina, tak bez okazji. 
Film był naprawdę cudowny i wywoływał wiele emocji, ale to nie był koniec niespodzianek. Chłopak zabrał mnie do kawiarni na odludziu. Powiedział, że musi mi coś wyznać, a to było idealne miejsce, dlatego, że nie było tu zbyt wielu ludzi. Zamówiliśmy deser lodowy i poczekaliśmy w milczeniu na zamówienie. Po otrzymaniu jedzenia od razu zaczął mówić. 
- Mam dla Ciebie same dobre wiadomości. Na wstępie dodam, że Sylwia już wszystko wie. - uśmiechnął się. 
Bardzo się zaciekawiłam. Nie spodziewałam się jakichś rewelacji, ale każda ,,dobra wiadomość" sprawiłaby mi wielką radość. 
- Na początku chcę powiedzieć, że... zrozumiałem, że nadal Cię kocham. Naprawdę Cię kocham. Podejrzewałem to już dawno, ale tłumiłem w sobie to uczucie. Dzisiaj rano, kiedy weszłaś do łazienki, uświadomiłem to sobie. Byłaś wtedy taka niewinna i zdezorientowana, wyglądałaś ślicznie. Od nowa się w Tobie zakochałem. - pogłaskał mnie po policzku. 
Siedziałam jak wryta i nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć. Wymusiłam na sobie tylko lekki uśmiech i czekałam, co dalej powie. Zmienił temat. 
- W ostatnim czasie mieliśmy naprawdę duże zyski, więc postanowiliśmy Cię wypuścić. Od dziś jesteś wolna. Musisz jeszcze zabrać swoje rzeczy i możesz wracać do domu. Grażyna jest już poinformowana. 
Ucieszyłam się na tą wiadomość. Na koniec zapytał, czy chcę do niego wrócić, ale odrzekłam, że muszę się zastanowić. Wróciliśmy do tej ,,nory", pozbierałam swoje rzeczy i wróciłam do mieszkania, gdzie serdecznie powitała mnie mama. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.