,,- Ładnie wyglądasz. - uznał, po dłuższej obserwacji.
Stał tak jeszcze przez chwilę i się wpatrywał, a potem pożegnał się i minął się w drzwiach z jakimś grubasem, który okazał się być moim klientem.
Czas minął szybko, potem jeszcze raz wzięłam prysznic i poszłam spać, myśląc o moim byłym chłopaku. "
Obudziłam się. Otworzyłam oczy i zastanowiłam się nad sensem swojego życia. Po co się budzę? Po co, co rano wstaję i żyję? Czy nie lepiej byłoby umrzeć?
Odłożyłam rozmyślenia na bok i podniosłam się. Bardzo bolała mnie głowa. Nie miałam ochoty wstawać, najchętniej przeleżałabym cały dzień. Jednak wiedziałam, że czeka na mnie ,,praca". Co dzisiaj wymyśli mój ,,pracodawca"?
Wzięłam szybki prysznic i ogarnęłam się przed lusterkiem. Nie potrafiłam nawet wymusić na sobie uśmiechu. Dzisiaj raczej nie będę zachęcała klientów. Po co ja się w ogóle na to zgadzam? W dodatku za wszystkim stoi Filip, mój były chłopak. Czemu nie mogę mu odmówić? Dlaczego mi tak cholernie na nim zależy?
Robiłam sobie głupią nadzieję, że jeszcze się zmieni i wróci nasza dawna miłość. Przecież doskonale wiedziałam, że on już mnie nie kocha i nie zależy mu na mnie. Tylko czasami dawał mi jakieś oznaki miłości, co było jeszcze gorsze, bo zwiększał we mnie tą nadzieję. Czy nie mógł powiedzieć mi wprost o swoich uczuciach? Dlaczego tak miesza? Nie potrafiłam zrozumieć jego logiki. Ten związek nie miał już sensu, ale coś mi podpowiadało, żeby o niego walczyć.
Kiedy tak stałam przed lustrem i rozmyślałam, ktoś zapukał do drzwi.
- Wejdź. - powiedziałam, bo wiedziałam kto stoi po drugiej stronie.
Moje zdziwienie nie miało granic, kiedy zobaczyłam Filipa z ogromnym bukietem czerwonych róż. Stałam jak wryta i czekałam na jego reakcję. Jednak on podszedł tylko do mnie i patrzył na mnie zza kwiatów.
- Cześć. - postanowiłam przerwać ciszę.
- Witaj. Wszystkiego najlepszego. To dla Ciebie. - wręczył mi bukiet.
- Dziękuję bardzo, ale co to za okazja? - zdziwiłam się.
- Twoje urodziny, głuptasie. - ucałował mój policzek.
Rzeczywiście! Dzisiaj były moje 15 urodziny. Zupełnie o tym zapomniałam. Jeszcze raz podziękowałam i ruszyłam na poszukiwania jakiegoś wazonu. Ostatecznie wykorzystałam szklankę.
- To nie koniec niespodzianek. - oznajmił.
Uśmiechnęłam się do niego tajemniczo. Chwycił mnie za rękę i zaprowadził pod drzwi. Teraz to na jego twarzy zawitał uśmiech. Otworzył, ale przed tym zasłonił mi oczy. No tak. Oczywiście. Nie mogłam wiedzieć, gdzie jestem i jak dojść do mojego nowego mieszkania.
Kiedy wreszcie odsłonił mi oczy, znajdowaliśmy się niedaleko miejsca, gdzie kiedyś spałam. Na dworcu.
- Co teraz? - zapytałam zaciekawiona.
- Najpierw odwiedzimy wszystkie ważne dla Ciebie osoby. Zaczniemy od Grażyny.
- Ona nie jest dla mnie wa... - urwałam.
Udał, że tego nie usłyszał i splatając nasze ręce, poprowadził mnie w stronę mieszkania matki. Dotarliśmy tak dosyć szybko. Przez cały czas trwała cisza.
Mama przywitała nas serdecznie. Była ubrana w elegancką sukienkę, w której wyglądała szałowo. Przytuliła mnie, złożyła życzenia i zaprosiła do kuchni.
- Przygotowałam jedzenie. Poczęstujcie się. - zachęciłam.
Byłam bardzo głodna. Nie jadłam od kilku dni, więc chętnie się zgodziłam. Zjadłam dosyć dużo. Potem siedzieliśmy, ale mama chciała wyjść na chwilę. Wróciła po krótkim czasie i wręczyła mi pudełko owinięte kolorowym papierem.
- Dziękuję. - powiedziałam, domyślając się, co to jest.
- No, otwieraj. - nalegał Filip.
Po otworzeniu paczki zobaczyłam śliczne ubrania, a także, na pewno bardzo drogi, naszyjnik ze złota. Od razu go założyłam, a Filip patrzył na mnie jak sroka w gnat.
Potem odwiedziliśmy Sylwię, która też przygotowała mi mini przyjęcie urodzinowe. Dostałam od niej mnóstwo kosmetyków.
- Musimy już wracać. - szepnął Filip.
Zbliżał się wieczór i zaczynało robić się ciemno. Przystałam na jego propozycję.
- Co teraz? - zapytałam nagle.
- Hm? - otrząsnął się. Najwidoczniej wyrwałam go z przemyśleń.
- Co teraz będzie? - powtórzyłam pytanie.
- Jak to ,,co"? Wracamy i znowu będzie jak przedtem. Czego się spodziewałaś?
Nie odpowiedziałam mu. Miałam nadzieję, ze jego głównym prezentem będzie wypuszczenie mnie na wolność, ale się myliłam.
- Filip?
- Tak?
- Możemy pogadać? - pociągnęłam go za rękaw, zmuszając, żeby usiadł na ławce obok mnie,
Spojrzał na mnie pytająco, dając znak, że mogę mówić.
Tak naprawdę nie wiedziałam, o co mam go zapytać, co powiedzieć. Chciałam przekazać mu jednocześnie tak dużo i nic. Postanowiłam w końcu zacząć, gdyż cisza zaczęła być krępująca.
- Posłuchaj... -zawiesiłam się na chwilę. - Nie odrobiłam już wszystkiego?
- Mam być szczery? Już dawno odrobiłaś całą wartość tego towaru, ale zyski są tak korzystne, że wykorzystamy Cię jeszcze trochę. Nie bądź zła.
Oburzyłam się. Teraz przegiął.Dlaczego traktował mnie jak najgorszą szmatę, za nic? Wykorzystywał mnie perfidnie i bawił się moimi uczuciami. Nie byłam jego własnością, żeby mógł rozporządzać moim ciałem i życiem.
- Nie zgadzam się. - odparłam stanowczo.
- Posłuchaj. - zaśmiał się. - Nie masz nic do powiedzenia. Nie będę o tym z Tobą dziś rozmawiał, bo są Twoje urodziny. Nie będę Ci ich psuł.
- Zepsułeś mi część życia. - pomyślałam, ale powstrzymałam się przed wypowiedzeniem tego. Nie miało to żadnego sensu.
Znowu zapadła niezręczna cisza. Kiedyś przyjemnie było mi milczeć w jego towarzystwie, słuchać bicia jego serca, jego równego oddechu i czasem lekkich pomrukiwań, kiedy nad czymś głęboko myślał. Teraz cisza była krępująca, niezręczna. Miałam potrzebę, żeby ją jak najszybciej przerwać. Presja narastała, aż w końcu nie wytrzymałam i wypaliłam bez zastanowienia:
- A co będzie z nami?
- Jak to z nami? - zdziwił się.
Zrobiło mi się przykro. Poczułam, jakby udawał, że nigdy nic nie było. Straciłam chęć na rozmowę, ale zmusiłam się do kontynuowania jej.
- Z nami. Czy to koniec?
- Naprawdę chciałabyś ze mną jeszcze być po tym wszystkim? Śmiem twierdzić, że oszalałaś. Nikt normalny nie pragnąłby tego. Poza tym, nie wiem czy nadal Cię kocham.
- Wracajmy już. - ucięłam.
Wstałam z ławki i nie czekając na niego ruszyłam w stronę dworca. Uświadomiłam sobie, że nie wiem gdzie iść, więc zatrzymałam się i zaczekałam na Filipa. Kiedy podszedł, zasłonił mi oczy i poprowadził. Już po chwili byłam w swoim pokoju, gdzie zastałam jakiegoś faceta.
- Przepraszam, ale mam dziś dzień wolny. Proszę przyjść jutro. - poinformowałam.
Facet nieco się zmieszał, ale posłusznie wyszedł. Filip pożegnał się krótkim ,,cześć" i także opuścił pomieszczenie.
Opadłam swobodnie na łóżko. Nie miałam sił nawet się przebrać i nie zauważyłam, kiedy zasnęłam.
Rano obudziła mnie jakaś dziewczyna z wiadomością, że Filip musiał gdzieś iść, a ja mam przetestować im towar. Odpowiedziałam, że zaraz to zrobię i poszłam się ogarnąć do łazienki. Kiedy już doprowadziłam się do porządku, beznamiętnie wciągnęłam biały proszek do nosa. Poczułam przypływ szczęścia, potem jakby spokój i ukojenie trosk. Podniosłam tylko kciuk do góry, na znak dobrej jakości i odpłynęłam.
Obudziłam się na krześle obok stolika, czyli tam gdzie byłam poprzednio. Znalazłam przed sobą kartkę z dużym napisem:
- Co teraz? - zapytałam nagle.
- Hm? - otrząsnął się. Najwidoczniej wyrwałam go z przemyśleń.
- Co teraz będzie? - powtórzyłam pytanie.
- Jak to ,,co"? Wracamy i znowu będzie jak przedtem. Czego się spodziewałaś?
Nie odpowiedziałam mu. Miałam nadzieję, ze jego głównym prezentem będzie wypuszczenie mnie na wolność, ale się myliłam.
- Filip?
- Tak?
- Możemy pogadać? - pociągnęłam go za rękaw, zmuszając, żeby usiadł na ławce obok mnie,
Spojrzał na mnie pytająco, dając znak, że mogę mówić.
Tak naprawdę nie wiedziałam, o co mam go zapytać, co powiedzieć. Chciałam przekazać mu jednocześnie tak dużo i nic. Postanowiłam w końcu zacząć, gdyż cisza zaczęła być krępująca.
- Posłuchaj... -zawiesiłam się na chwilę. - Nie odrobiłam już wszystkiego?
- Mam być szczery? Już dawno odrobiłaś całą wartość tego towaru, ale zyski są tak korzystne, że wykorzystamy Cię jeszcze trochę. Nie bądź zła.
Oburzyłam się. Teraz przegiął.Dlaczego traktował mnie jak najgorszą szmatę, za nic? Wykorzystywał mnie perfidnie i bawił się moimi uczuciami. Nie byłam jego własnością, żeby mógł rozporządzać moim ciałem i życiem.
- Nie zgadzam się. - odparłam stanowczo.
- Posłuchaj. - zaśmiał się. - Nie masz nic do powiedzenia. Nie będę o tym z Tobą dziś rozmawiał, bo są Twoje urodziny. Nie będę Ci ich psuł.
- Zepsułeś mi część życia. - pomyślałam, ale powstrzymałam się przed wypowiedzeniem tego. Nie miało to żadnego sensu.
Znowu zapadła niezręczna cisza. Kiedyś przyjemnie było mi milczeć w jego towarzystwie, słuchać bicia jego serca, jego równego oddechu i czasem lekkich pomrukiwań, kiedy nad czymś głęboko myślał. Teraz cisza była krępująca, niezręczna. Miałam potrzebę, żeby ją jak najszybciej przerwać. Presja narastała, aż w końcu nie wytrzymałam i wypaliłam bez zastanowienia:
- A co będzie z nami?
- Jak to z nami? - zdziwił się.
Zrobiło mi się przykro. Poczułam, jakby udawał, że nigdy nic nie było. Straciłam chęć na rozmowę, ale zmusiłam się do kontynuowania jej.
- Z nami. Czy to koniec?
- Naprawdę chciałabyś ze mną jeszcze być po tym wszystkim? Śmiem twierdzić, że oszalałaś. Nikt normalny nie pragnąłby tego. Poza tym, nie wiem czy nadal Cię kocham.
- Wracajmy już. - ucięłam.
Wstałam z ławki i nie czekając na niego ruszyłam w stronę dworca. Uświadomiłam sobie, że nie wiem gdzie iść, więc zatrzymałam się i zaczekałam na Filipa. Kiedy podszedł, zasłonił mi oczy i poprowadził. Już po chwili byłam w swoim pokoju, gdzie zastałam jakiegoś faceta.
- Przepraszam, ale mam dziś dzień wolny. Proszę przyjść jutro. - poinformowałam.
Facet nieco się zmieszał, ale posłusznie wyszedł. Filip pożegnał się krótkim ,,cześć" i także opuścił pomieszczenie.
Opadłam swobodnie na łóżko. Nie miałam sił nawet się przebrać i nie zauważyłam, kiedy zasnęłam.
Rano obudziła mnie jakaś dziewczyna z wiadomością, że Filip musiał gdzieś iść, a ja mam przetestować im towar. Odpowiedziałam, że zaraz to zrobię i poszłam się ogarnąć do łazienki. Kiedy już doprowadziłam się do porządku, beznamiętnie wciągnęłam biały proszek do nosa. Poczułam przypływ szczęścia, potem jakby spokój i ukojenie trosk. Podniosłam tylko kciuk do góry, na znak dobrej jakości i odpłynęłam.
Obudziłam się na krześle obok stolika, czyli tam gdzie byłam poprzednio. Znalazłam przed sobą kartkę z dużym napisem:
,, INFORMACJA!
Po południu przyjdzie klient z wczoraj, a wieczorem... lepiej się przygotuj."
Nie miałam pojęcia czyje to pismo, ale odłożyłam kartkę na bok i powoli wstałam. Kręciło mi się w głowie i zastanawiałam się, co to za ,,niespodzianka". Niestety, nie przychodziło mi do głowy nic pozytywnego.
Kochani, przepraszam za długą przerwę, ale niestety nic mi nie sprzyjało. Na szczęście zaczynają się wakacje, więc myślę, że będę miała więcej czasu i rozdziały będą pojawiać się regularnie.
Nowością jest to, że blog pojawił się też na stronie Wattpad. Polecam tą aplikację, znajdziecie tam wiele ciekawych blogów i opowiadań każdego typu. Apka jest bardzo wygodna i serdecznie polecam. Bloga niestety tam ,,przepisuję", ale staram się jak najszybciej uzupełniać. Możecie mnie szukać pod nazwą bloga Black Butterfly lub nazwą użytkownika lucjanpomruk.
Pozdrawiam i życzę miłych wakacji! <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.