sobota, 11 czerwca 2016

Rozdział 35

W POPRZEDNIM ROZDZIALE:
,,Przypomniałam jej, że ma nikomu nic nie mówić i pilnować się ich planu. Potem przyszedł Filip i kazał Sylwii opuścić pomieszczenie.
- Lepiej się wyśpij, bo jutro masz ciężki dzień. Dobranoc, złotko. - zaśmiał się szyderczo i wyszedł, pozostawiając mnie samą z ciszą i myślami." 

Udało mi się zasnąć dosyć szybko po takich ,,atrakcjach". Rankiem odwiedził mnie Filip. 
- Co z moją mamą? - zapytałam. 
- Byłem u niej wczoraj. Przekazałem jej pozdrowienia od Ciebie. - uśmiechnął się. 
- Nie zapytała dlaczego nie przyszłam? 
- Zapytała. Powiedziałem. że byłaś bardzo zajęta, bo pomagałaś Sylwii i takie tam. Kazałem się nie martwić. Jest strasznie ufna, jak Ty. - powiedział. 
- Nie porównuj mnie do niej! - oburzyłam się. 
- Dlaczego? 
I tu się zastanowiłam. Dlaczego nie chciałam być do niej porównywana? Hm... Może dlatego, że przez całe życie nie potrafiła okazać mi miłości, wykorzystywała mnie, biła, zapewniała mi codziennie nowe atrakcje związane z jej kochankami i nigdy nie umiała być matką. Ale  mimo wszystko jej wybaczyłam... Może nie powinnam? Teraz to nie miało znaczenia. Wolałabym żyć z nią jak przedtem niż to życie... 
- Nie ważne. Co chciałeś? - zmieniłam temat. 
- Porozmawiać z Tobą. Nie mogę? - zaśmiał się. 
- Nie wiem czy mam na to ochotę. 
Byłam zmęczona. Teraz wszystko kręciło się wokół seksu i narkotyków. Miałam już tego dość, nudziło mnie to. Miałam 14 lat. Prawie 15, bo niedługo miały być moje urodziny. Ciekawe, czy będzie pamiętał... A może z tej okazji postanowi bardziej uprzykrzyć mi życie? 
- Oj, przestań się boczyć. Może chciałem Cię wypuścić, nadal nie chcesz gadać? 
- Nie wierzę w to. Wyjdź. 
Popatrzył na mnie, a potem wyszedł bez słowa.
 Leżałam przez większą część dnia, nieogarnięta w łóżku, z nadzieją, że nikt już więcej tu nie wejdzie. A nawet jeśli to odstraszę go swoim wyglądem. Ale niestety moje marzenie się nie spełniło... Po kilku godzinach wszedł jakiś gość i powiedział, że przyniósł lustro. Nie zrozumiałam, o co mu chodzi. Wyjaśnił, że Filip kazał kupić lustro, żebym widziała jak wyglądam. 
Zignorowałam go i patrzyłam w milczeniu jak zawiesza na ścianie wielkie lustro, sięgające metr od sufitu aż do podłogi. 
- Podziękuj za mnie. - rozkazałam. 
Facet przytaknął i wyszedł. 
Zebrałam wszystkie siły i powoli się podniosłam. Bolało mnie całe ciało, a szczególnie od pasa w dół. Moje samopoczucie też nie było wiele lepsze. Chciałam, żeby to się już skończyło. 
Podeszłam do nowego obiektu w pomieszczeniu i przejrzałam się. Od razu stwierdziłam, że muszę wziąć prysznic i się ubrać w coś w lepszym stanie. W tym celu udałam się do łazienki. Zdjęłam z siebie ubrania, które były pogięte i poszarpane. Włosy były w podobnym stanie. Wskoczyłam do kabiny, odkręciłam wodę i rozkoszowałam się ciepłym strumieniem wody, masującym moje obolałe ciało. Dopiero teraz zauważyłam, że stały tam różne płyny i szampony. Skorzystałam z nich. Zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w dźwięk kropel uderzających o kabinę. Nagle jakiś hałas wyrwał mnie z zamyślenia. Ktoś tu wszedł... Kabina była przezroczysta i na pewno tajemniczy gość zobaczył mnie w całej okazałości. Szybko się otrząsnęłam, odwróciłam w stronę wyjścia i zobaczyłam... oczywiście Filipa, który nigdy nie potrafił uszanować niczyjej prywatności. Stał wpatrzony i najwyraźniej zafascynowany tym widokiem. 
- Ekhem... - przerwałam ciszę. 
Pokiwał głową i spojrzał mi w oczy. Lekko się zarumienił, ale ja udawałam niewzruszoną. Powoli zakręciłam wodę, otworzyłam kabinę prysznicową, owinęłam się ręcznikiem, a dopiero potem zapytałam: 
- Żyjesz? 
- Tak...tak... Ja... - jąkał się. 
- Dlaczego nigdy nie możesz uszanować mojej prywatności? Wchodzisz tu bez pukania i bezczelnie się gapisz! Chciałeś coś? - uniosłam się. 
- Aaa, taak... Wybacz. Przyniosłem Ci kosmetyki, żebyś mogła się umalować i być piękniejsza... To znaczy, i tak jesteś piękna, ale... Ech, nieważne. - zawstydził się. 
- Jednak o mnie dbasz... - pokręciłam oczami. - Dziękuję. 
Chłopak odłożył wszystko, co trzymał i zbliżył się do mnie. Wplótł palce w moje włosy i złożył na moich ustach gorący pocałunek. Nigdy nie przeżyłam czegoś takiego. Nogi się pode mną ugięły i ledwo złapałam oddech, kiedy się odsunął. Z wrażenia puściłam ręcznik, który osunął się na podłogę. 
- Jesteś piękna. - wyszeptał i ponowił czynność. 
W jednej chwili zapomniałam o wszystkim. O całym zmęczeniu i nienawiści. Chciałam by to trwało wiecznie.
 W pewnym momencie zaskoczył mnie jeszcze bardziej. Złapał za moją pierś, a pocałunki przeniósł na szyję. Odchyliłam głowę, dając znak, że w pełni mu się oddaję. Sunął dłońmi po całym moim ciele i rozkoszował się dotykiem. Co chwilę wzdychał i pojękiwał, jakby coś miało zaraz w nim eksplodować. I tak się stało. Podniósł moje nagie ciało i przeniósł je na materac. Obsypywał mnie całusami i czule dotykał. Ja także nie pozostawałam mu dłużna. Już po chwili połączyliśmy się w całość, a niedługo potem leżałam na jego klatce. 
Trwaliśmy w ciszy, którą Filip przeplatał buziakami w moje czoło. Nagle poruszył się niespokojnie i odsunął się ode mnie. Podniósł się i przykrył mnie kocem, jakby nie chcąc patrzeć na nagie ciało. 
- Ubierz się, bo zaraz będziesz miała gościa. - wydusił z siebie. - Przepraszam. - szybkim krokiem wyszedł. 
Owinięta kocem pomaszerowałam do łazienki. Obmyłam twarz, ubrałam się i zrobiłam nienaganny makijaż.
 Tak jak powiedział, niebawem zjawił się jakiś mężczyzna, około 20 lat. Był szczupły, wysportowany, ale nie najprzystojniejszy. Grzecznie wytłumaczył w jakiej sprawie przyszedł, żeby uniknąć nieporozumień i zabrał się do rzeczy. W ogóle nie skupiałam się na nim, bo cały czas rozmyślałam o wcześniejszym zajściu. Cudowne uniesienie, tylko dlaczego z nim? 
Dlaczego Filip się tak zachował? Czyżby nadal mnie kochał? A może chciał wyładować swoje emocje? Nie sądzę. Przecież nie robiłby tego z taką czułością. 
Otrząsnęłam się i zobaczyłam nad sobą zdyszanego faceta. Był jakby zawstydzony. Nie liczyłam czasu, ale trwało to dosyć krótko i prawie nic nie poczułam. Gość nic nie powiedział. Wręczył mi 180 zł i wyszedł bez słowa. Nie wnikając w jego zachowanie, ponownie się umyłam i ubrałam szary golf i jeansy. Zaczesałam grzywkę, a na usta nałożyłam jasny błyszczyk. Po przejrzeniu się w lustrze uznałam, że wyglądam dobrze. 
Mój wysiłek poszedł na marne, gdyż chwilę później przyszedł Filip, informując mnie, że dziś zamiast sprawdzania towaru będę miała jeszcze jednego klienta. Nie wspomniał jednak nic na temat naszego zbliżenia. 
- Ładnie wyglądasz. - uznał, po dłuższej obserwacji. 
Stał tak jeszcze przez chwilę i się wpatrywał, a potem pożegnał się i minął się w drzwiach z jakimś grubasem, który okazał się być moim klientem. 
Czas minął szybko, potem jeszcze raz wzięłam prysznic i poszłam spać, myśląc o moim byłym chłopaku. 



Piszcie, jak się podobało. Przyjmuję także krytykę, więc możecie pisać albo mówić. Pamiętajcie jednak, że jestem tylko zwykłą amatorką i sama, bez niczyjej pomocy, piszę tą opowieść. Miłego dnia/wieczoru Wam życzę! Pozdrawiam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.