,,Siedziałam dalej. Po kilku chwilach do pomieszczenia wszedł facet po 40-tce, ubrany w garnitur, nieco gruby, Wyglądał na ważnego biznesmena.
- Dzień dobry. - powiedziałam radośnie, żeby sprawiać pozory.
- Witaj, skarbie. - wyszeptał i usiadł obok mnie. "
Zaczął mnie głaskać po włosach, dotykać po nogach.
- Przepraszam, ale co pan robi? - oburzyłam się.
- To, po co tu przyszedłem. - mówił namiętnym głosem.
Nie wiedziałam, co się dzieje. Czy mój chłopak chciał zrobić ze mnie prostytutkę?! Nie mogłam się na to zgodzić pod żadnym pozorem. To poniżej mojej godności!
- Przykro mi, ale nie zostałam o niczym poinformowana. - podniosłam się i odeszłam kilka kroków.
Przez chwilę trwała cisza. Zdezorientowany mężczyzna podszedł do drzwi, otworzył je i zagadał do jakiegoś chłopaczka stojącego na ,,czatach".
- Zawołaj mi tu tego młodego! - rozkazał, po czym obrócił się w moją stronę. - Zaraz wszystko wyjaśnimy.
Miałam ochotę uciekać. Chciałam, żeby wszystko okazało się złym snem albo chociaż głupią pomyłką. Niestety tak się nie stało, ponieważ niedługo po tym do pomieszczenia wszedł Filip.
- Co się stało? - zapytał zdyszany.
- Panienka odmawia współpracy. - poinformował go mężczyzna.
Filip spojrzał w moim kierunku i już chwilę potem stał ze mną w kącie i szeptał:
- Co Ty kombinujesz?
- Ja?! Nie mam pojęcia, co tutaj robię i kim jest ten dziad! Zaczął się do mnie dobierać, jakby chciał ze mną...no wiesz... O co w tym chodzi? - mówiłam głosem, w którym dało usłyszeć się błaganie o pocieszenie.
- Bo po to tu przyszedł! Nie czaisz? Jak lepiej zarobić, niż sprzedając swoje ciało? Szczególnie kiedy jest tak atrakcyjne. - przyglądał mi się i tajemniczo uśmiechał.
,Szczególnie kiedy jest tak atrakcyjne"- powtórzyłam w myślach i byłam wniebowzięta. Nadal uważał, że jestem piękna. Jednak zaraz potem się otrząsnęłam.
- Słucham?! Chcesz zrobić ze mnie dziwkę? - krzyknęłam.
- Zamknij się! Rób wszystko, czego będzie chciał. Jest tak bogaty, że nie patrzy ile jesteś naprawdę warta, daje ile ma. Kilku takich i będziesz miała spokój, puścimy Cię wolno.
Spuściłam głowę. Sama nie wiedziałam, co mam myśleć. Z jednej strony to okropne i obrzydliwe, ale jeśli nie będę współpracowała to zostanę tutaj przez wieczność.
- W porządku. - powiedziałam i wyszłam na środek pokoju. - Możesz już iść, Filipie. A, i żeby było jasne, nie jesteśmy już razem. Wyjdź. - rozkazałam.
Nastolatek spojrzał podejrzanie, rozejrzał się i opuścił pomieszczenie. Zostałam sam na sam z dużo starszym facetem, który miał na celu konkretne działania. Musiałam się zgodzić. Zrobię to raz czy dwa i będzie po wszystkim. W innym wypadku wymyśliliby mi inną pracę. Kto wie, czy nie gorszą?
Usiadłam koło mężczyzny na materacu. Nie robiłam nic, czekałam na jego reakcję.
- Jesteś jakaś spięta, słonko. Nazywam się Ryszard, a Ty? - mówił troskliwym głosem.
- To nieistotne. - skwitowałam.
- Może zrobię Ci masaż? Co Ty na to, kwiatuszku?
Nie odpowiedziałam. Chyba nawet nie czekał na moją odpowiedź, bo wziął się do roboty.
Powolnymi ruchami masował moje ramiona, a potem łopatki. Zaproponował, żebym się położyła, bo tak będzie mi wygodniej. Robiłam wszystko, co chciał. Tak, jak kazał Filip.
Kiedy skończył masaż, stanowczym głosem powiedział, żebym odwdzięczyła mu się tym samym. Nagle zmienił się o 180 stopni. Stał się władczy i dominujący. Już nie przemawiał troskliwie i łagodnie, ale prawie krzyczał i rozkazywał. Poczułam się jak przedmiot do spełniania cudzych fantazji, ale taka była prawda. Tym teraz byłam. Przedmiotem, przeznaczonym do spełniania rozkazów i żądań.
- Dosyć tego. - przerwał. - Rozbieraj się.
Zrobiło mi się bardzo przykro i nie chciałam tego robić. Ale cóż mogłam poradzić? Uciekać? To nie wchodziło w grę. Był silniejszy i mógł mnie złapać, a nawet zgwałcić, a poza tym ktoś stał na czatach. Prędzej czy później złapaliby mnie i zmusili do tej ,,pracy". Nie wiem, dlaczego moje życie musiało być tak okropne.
Podniosłam się z miejsca i powoli zaczęłam zdejmować ubrania. Zostałam w samej podkoszulce, spodniach i bieliźnie. Nagle jakby mnie sparaliżowało. Stałam i nie mogłam się ruszyć. Patrzyłam tępo w Ryszarda i nie byłam zdolna do jakiegokolwiek działania. Facet najwyraźniej zaczął się denerwować, bo wstał i ściągnął podkoszulkę. Następnie rozpiął zamek w spodniach. Rzucił mnie brutalnie na materac, usiadł obok, zdjął mój stanik i majtki. Potem szybko sam się rozebrał i przeszedł do działania.
Było to bardzo brutalne, agresywne i co najgorsze, bardzo bolało. Sapał przy tym jak dzikie zwierzę, a ja nie mogłam nic zrobić. Traktował mnie jak dmuchaną lalkę i nie zwracał większej uwagi na moje uczucia. Co chwila dziwnie pokrzykiwał i pytał, jak się czuję, chociaż wcale go to nie obchodziło. Nie mówiłam nic, choć wewnętrznie krzyczałam i zwijałam się z bólu. Przygniótł mnie swoim wielkim ciałem, ściskał mi nadgarstki nad moją głową i wykonywał gwałtowne, mocne ruchy.
Chciałam uciekać, jak najdalej. Ale nie mogłam zrobić nic. Marzyłam, żeby ten koszmar już się skończył. Może niedługo przestanie? Chciałam się rozpłakać, ale udawałam zadowoloną i sztucznie się uśmiechałam. Poprosiłam szeptem czy mógłby być bardziej delikatny, ale on tylko się zaśmiał i przyśpieszył.
Już przestałam liczyć czas. Nie czułam własnego ciała, ale nareszcie on już skończył. Leżałam bez ruchu, obolała i zdyszana. Zapytał czy było mi z nim dobrze. Cisza... Nie chciałam kłamać, więc nie powiedziałam nic. Zaśmiał się i rzucił 2 stówki na mój brzuch.
- Jesteś dobra, mała. Może jeszcze tu wrócę. - uśmiechnął się dziwnie i wyszedł.
Spróbowałam się podnieść. Wszystko mnie bolało na najbardziej okolice od brzucha do nóg. Teraz zastanawiałam się, dlaczego się na to zgodziłam. Czułam się jak jakaś szmata i w końcu dałam upust moim emocjom. Łzy lały mi się po policzkach strumieniami i nie potrafiłam ich powstrzymać. Ledwo doszłam do prysznica, umyłam się i przebrałam. Mimo to nadal czułam na sobie oddech i ,,brud" tego człowieka. Wróciłam na materac i wtedy ktoś zapukał do drzwi.
- Cześć. Jak się bawiłaś?
- Po co tu przyszedłeś? - spojrzałam krzywo na Filipa.
- Zapomniałaś? Musisz sprawdzić nam towar. Siadaj tu. - odsunął mi krzesło stojące przy stole.
Wykonałam jego polecenie. Rozsypał na stoliku biały proszek, formując z niego ,,kreskę". Podał mi jakąś rurkę i kazał wciągnąć. Teraz już wszystko było mi obojętne. Zrobiłam, co kazał i już po chwili odleciałam.
Ocknęłam się po pewnym czasie i bardzo bolała mnie głowa. Co to było? Zauważyłam, że wokół mnie siedzi kilku chłopaków.
- C-co się dzieje? - zapytałam.
Wymienili uśmiechy i dalej siedzieli, patrząc na mnie. Wtedy przed rząd wepchał się Filip i usiadł obok mnie na materacu, chociaż nawet nie wiedziałam jak się na nim znalazłam.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Okropnie, szczerze mówiąc. - pokiwałam głową.
Pozostali chłopacy wyszli, a on został. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. Chciałam, żeby wszystko mi wyjaśnił, a może nawet pocieszył.
- To było okropne. Nie chcę tego więcej robić. - zaczęłam.
- O czym mówisz?
- O wszystkim. Nie zasłużyłam sobie na takie traktowanie. Dlaczego dałeś mi taką pracę? Przecież mogę zginąć od tego świństwa, albo z rąk ,,klientów". Ten dzisiaj to jakiś brutal. Całe ciało mnie boli. - rozpłakałam się. - Dlaczego mnie nie kochasz? - wykrzyknęłam, nie myśląc co mówię.
- Wyrządziłaś mi wielką krzywdę. Musisz ponieść karę.
- Chcę spotkać się z Sylwią.
Chłopak pokiwał tylko głową i opuścił pomieszczenie. Kilka godzin później przyszła moja przyjaciółka. Od razu wpadłam jej w ramiona i obie zalałyśmy się łzami. Kiedy już trochę nam przeszło, opowiedziałam jej cały dzień, łącznie z ostatnią rozmową.
- Czemu Ty jeszcze z nim rozmawiasz? Powinnaś go nienawidzić! - powiedziała.
- Wiem, ale ja nie potrafię... Po prostu go kocham. Nie umiem go nienawidzić. - spuściłam głowę.
Przyjaciółka opowiedziała mi o swojej sytuacji, która także nie była łatwa przez szantaże i groźby. Chciała wymyślić jakiś plan, ale powiedziałam, że lepiej będzie dla nas jeśli zgodzimy się na ich warunki. Pocieszyłam, że dam sobie radę i nie musi się martwić. Przypomniałam jej, że ma nikomu nic nie mówić i pilnować się ich planu. Potem przyszedł Filip i kazał Sylwii opuścić pomieszczenie.
- Lepiej się wyśpij, bo jutro masz ciężki dzień. Dobranoc, złotko. - zaśmiał się szyderczo i wyszedł, pozostawiając mnie samą z ciszą i myślami.
Jak widzicie zaczyna się robić coraz goręcej! Niektóre sceny mogą być nieco drastyczne, ale staram się opisywać je jak najłagodniej, żeby nie zniszczyć nikomu psychiki! Jeśli chcecie to mogę pisać w inny sposób, tylko musicie powiedzieć.
Pamiętajcie, że każde wyświetlenie jest dla mnie motywacją do dalszego pisania! Zapraszam do obserwacji, wyrażania opinii i aktywności na stronie (FB) bloga. Będzie mi bardzo miło i będę wdzięczna, jeśli pokażecie lub polecicie mojego bloga znajomym.
Następny rozdział już wkrótce!
Już przestałam liczyć czas. Nie czułam własnego ciała, ale nareszcie on już skończył. Leżałam bez ruchu, obolała i zdyszana. Zapytał czy było mi z nim dobrze. Cisza... Nie chciałam kłamać, więc nie powiedziałam nic. Zaśmiał się i rzucił 2 stówki na mój brzuch.
- Jesteś dobra, mała. Może jeszcze tu wrócę. - uśmiechnął się dziwnie i wyszedł.
Spróbowałam się podnieść. Wszystko mnie bolało na najbardziej okolice od brzucha do nóg. Teraz zastanawiałam się, dlaczego się na to zgodziłam. Czułam się jak jakaś szmata i w końcu dałam upust moim emocjom. Łzy lały mi się po policzkach strumieniami i nie potrafiłam ich powstrzymać. Ledwo doszłam do prysznica, umyłam się i przebrałam. Mimo to nadal czułam na sobie oddech i ,,brud" tego człowieka. Wróciłam na materac i wtedy ktoś zapukał do drzwi.
- Cześć. Jak się bawiłaś?
- Po co tu przyszedłeś? - spojrzałam krzywo na Filipa.
- Zapomniałaś? Musisz sprawdzić nam towar. Siadaj tu. - odsunął mi krzesło stojące przy stole.
Wykonałam jego polecenie. Rozsypał na stoliku biały proszek, formując z niego ,,kreskę". Podał mi jakąś rurkę i kazał wciągnąć. Teraz już wszystko było mi obojętne. Zrobiłam, co kazał i już po chwili odleciałam.
Ocknęłam się po pewnym czasie i bardzo bolała mnie głowa. Co to było? Zauważyłam, że wokół mnie siedzi kilku chłopaków.
- C-co się dzieje? - zapytałam.
Wymienili uśmiechy i dalej siedzieli, patrząc na mnie. Wtedy przed rząd wepchał się Filip i usiadł obok mnie na materacu, chociaż nawet nie wiedziałam jak się na nim znalazłam.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Okropnie, szczerze mówiąc. - pokiwałam głową.
Pozostali chłopacy wyszli, a on został. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. Chciałam, żeby wszystko mi wyjaśnił, a może nawet pocieszył.
- To było okropne. Nie chcę tego więcej robić. - zaczęłam.
- O czym mówisz?
- O wszystkim. Nie zasłużyłam sobie na takie traktowanie. Dlaczego dałeś mi taką pracę? Przecież mogę zginąć od tego świństwa, albo z rąk ,,klientów". Ten dzisiaj to jakiś brutal. Całe ciało mnie boli. - rozpłakałam się. - Dlaczego mnie nie kochasz? - wykrzyknęłam, nie myśląc co mówię.
- Wyrządziłaś mi wielką krzywdę. Musisz ponieść karę.
- Chcę spotkać się z Sylwią.
Chłopak pokiwał tylko głową i opuścił pomieszczenie. Kilka godzin później przyszła moja przyjaciółka. Od razu wpadłam jej w ramiona i obie zalałyśmy się łzami. Kiedy już trochę nam przeszło, opowiedziałam jej cały dzień, łącznie z ostatnią rozmową.
- Czemu Ty jeszcze z nim rozmawiasz? Powinnaś go nienawidzić! - powiedziała.
- Wiem, ale ja nie potrafię... Po prostu go kocham. Nie umiem go nienawidzić. - spuściłam głowę.
Przyjaciółka opowiedziała mi o swojej sytuacji, która także nie była łatwa przez szantaże i groźby. Chciała wymyślić jakiś plan, ale powiedziałam, że lepiej będzie dla nas jeśli zgodzimy się na ich warunki. Pocieszyłam, że dam sobie radę i nie musi się martwić. Przypomniałam jej, że ma nikomu nic nie mówić i pilnować się ich planu. Potem przyszedł Filip i kazał Sylwii opuścić pomieszczenie.
- Lepiej się wyśpij, bo jutro masz ciężki dzień. Dobranoc, złotko. - zaśmiał się szyderczo i wyszedł, pozostawiając mnie samą z ciszą i myślami.
Jak widzicie zaczyna się robić coraz goręcej! Niektóre sceny mogą być nieco drastyczne, ale staram się opisywać je jak najłagodniej, żeby nie zniszczyć nikomu psychiki! Jeśli chcecie to mogę pisać w inny sposób, tylko musicie powiedzieć.
Pamiętajcie, że każde wyświetlenie jest dla mnie motywacją do dalszego pisania! Zapraszam do obserwacji, wyrażania opinii i aktywności na stronie (FB) bloga. Będzie mi bardzo miło i będę wdzięczna, jeśli pokażecie lub polecicie mojego bloga znajomym.
Następny rozdział już wkrótce!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.