czwartek, 26 maja 2016

Rozdział 31

Spaliśmy sobie w najlepsze, kiedy obudziła nas Grażyna.
- Hej, kochani. Może poszlibyście odwiedzić szkołę?
Po zastanowieniu oboje się zgodziliśmy. Wiedziałam, że na pewno w tym roku nie zdam, a Filip nawet nie był zapisany do szkoły, ale chciałam zobaczyć reakcje moich znajomych na mój widok.
Przeciągnęłam się i przytuliłam się do ukochanego. Był cieplutki i miękki. Potem wstałam i udałam się do łazienki, gdzie odbyłam poranną toaletę. Wróciłam do pokoju, żeby się ubrać i minęłam się z Filipem, który szedł tam gdzie ja byłam przed chwilą. Nałożyłam białą koszulę, a na to czarny sweterek w białe paski. Przed lustrem uczesałam włosy i dopracowałam szczegóły wyglądu. Poczekałam na Filipa, a potem razem z nim poszłam do kuchni na śniadanie, przygotowane przez mamę. Były to kanapki z szynką i pomidorem. Po zjedzeniu spakowałam plecak (wzięłam tylko jakiś zeszyt i długopis) i wyruszyliśmy w drogę.
Opowiadałam mu w międzyczasie moje przygody ze szkoły, o nauczycielach i uczniach. Dużo się naśmieliśmy, a później weszliśmy do budynku.
Od samych drzwi szłam w kierunku szatni z wielkim uśmiechem na twarzy. Wszyscy uczniowie i pracownicy szkoły patrzyli na mnie ze zdziwieniem. Grzecznie z wszystkimi się przywitałam i weszłam razem z Filipem do szatni. Usłyszałam, że jacyś chłopacy rozmawiali na temat dziewczyn, które kiedyś mnie gnębiły. Dowiedziałam się, że przeniosły się do szkoły prywatnej. Zaśmiałam się w duszy.
Po zobaczeniu planu zaprowadziłam Filipa pod salę lekcyjną od biologii, gdzie miała odbyć się moja pierwsza lekcja. Wtedy zobaczyłam JĄ. Szepnęłam do mojego chłopaka, żeby pogadał z chłopakami, a sama podeszłam do niej.
Wyglądała bardzo ładnie. Tunele w uszach, staranny makijaż, jak zwykle czarne ubranie i nawet urosły jej włosy. Ostatnim razem nie zdążyłam się jej przyjrzeć, ale teraz widziałam jej cudowną urodę. Dla mnie stanowiła ideał piękności, chociaż słyszałam kilka sprzecznych opinii na jej temat.
Podeszłam i zagadałam, jako pierwsza. Powiedziała ciche ,,cześć" i pochwaliłam jej wygląd. Zdziwiła się, że mnie tu widzi. Spytała, czy przeczytałam list od niej. Potwierdziłam i zaproponowałam, że później o tym pogadamy. Przywołałam do siebie Filipa i przedstawiłam ich sobie. Zaraz potem zadzwonił dzwonek.
Weszliśmy do klasy i zajęliśmy miejsca. Usiadłam z Sylwią, bo mój chłopak polubił się z chłopakami i nie chcąc przerywać rozmowy, zajął miejsce obok nich.
Nauczyciel zaczął sprawdzać obecność. Kiedy dotarł do numerka, pod którym było moje nazwisko, nie wypowiadając go, chciał wstawić kreskę oznaczającą nieobecność. Wtedy powiedziałam głośno:
- Jestem, proszę pana.
Spojrzał znad okularów w kierunku, z którego dochodził mój głos i wytrzeszczył oczy.
- Witam. - powiedział sucho.
- Dzień dobry. - zaśmiałam się.
Zauważyłam, że oczy całej klasy przeniosły się na mnie. Patrzyli, jakby zobaczyli cud świata albo ducha. Śmiałam się serdecznie razem z Sylwią.
- Co to za okazja, że zjawiłaś się na mojej lekcji? - zapytał poważnym głosem nasz biolog.
-  Niech czuje się pan zaszczycony. - skwitowałam rozmowę.
Potem przeszedł do prowadzenia zajęć, a ja zaczęłam rozmowę z przyjaciółką.
- Po Twoim liście dużo myślałam. Doszłam do wniosku, że za ostro Cię potraktowałam i postanowiłam Ci wybaczyć.
- Cieszę się. - rozpromieniła się. - Też sporo o tym myślałam i uznałam, że miałaś rację i prawo się tak zachować. Nie powinnam była się tak zachować, nie tak robią przyjaciółki. Miałam nadzieję, ale nie sądziłam, że kiedyś mi wybaczysz. Nie zasłużyłam.
- Wiem, że będzie to trudne i pracochłonne, ale chcę spróbować odbudować naszą przyjaźń. Tylko Ty tak dobrze mnie znasz i tylko Ty możesz być moją przyjaciółką.
Zadzwonił dzwonek na przerwę. Filip podbiegł do mnie i powiedział, że idzie na boisko z chłopakami i wróci pod koniec zajęć.
- Wiesz... - zaczęła Sylwia, kiedy usiadłyśmy na murku przed szkołą - Jeśli chcesz to wrócę do Ciebie na ten dworzec. Będę tam z Tobą mieszkała. - złapała mnie za rękę.
- Ale... - chciałam jej opowiedzieć o mojej obecnej sytuacji.
- Nie ma żadnego ,,ale", Milena. Wracam tam z Tobą. Zrobię to dla Ciebie. Po szkole idziemy po moje rzeczy.
- Sylwia, zaczekaj. Ja nie mieszkam już na dworcu.
- Jak to?! - była zaskoczona.
- Przeprowadziłam się do matki.
Opowiedziałam jej całe to zajście, a ona, trochę nieufna, ucieszyła się. Mówiła coś o tym, że mama znów mnie wykorzysta albo robi to, żeby mieć jakąś korzyść. Wytłumaczyłam jej, że też jej do końca nie ufam, ale zdaje mi się, że jest to szczere.
Po skończonych lekcjach ,,złapałam" Filipa, odprowadziliśmy Sylwię do jej domu, a potem poszliśmy na dworzec po ,,co nie co" dla mojego chłopaka. Oczywiście zachęcał, żebym także wzięła, ale nie miałam żadnych trosk i nie czułam takiej potrzeby, więc odmówiłam.
Wróciliśmy do domu, zjedliśmy obiad, a wieczorem wyszliśmy na spacer. Weszliśmy na dach jednego z budynków i podziwialiśmy cudowne gwiazdy nad zamgloną Warszawą.
Filip przysunął się i objął mnie ramieniem. Dużo rozmawialiśmy i w międzyczasie całowaliśmy. Usłyszałam dźwięk mojej komórki. Na wyświetlaczu pojawił się napis ,,Mama". Zauważyłam, że jest już po 3 w nocy. Odebrałam.
- Halo? - odezwałam się niepewnie.
- Gdzie jesteście? Martwię się. Już tak późno, a Was nadal nie ma.
- Spokojnie, mamo. Nic nam nie jest, ale nie wrócimy do domu w najbliższym czasie. Nie martw się, jesteśmy bezpieczni.
Grażyna zgodziła się i poinformowała, że idzie spać.
Wróciłam do rozmowy z Filipem. Akurat gadaliśmy na bardzo psychologiczne tematy. Był bardzo mądry i inteligentny, więc lubiłam z nim poruszać taką tematykę. Chwilę potem siedział bardzo blisko mnie. Całowaliśmy się, a on zaczął mnie dotykać. Wsadził rękę pod mój sweterek i zaczął rozpinać guziczki koszuli. Wiedziałam do czego zmierza i nie przeciwstawiałam się temu. Czułam się gotowa i czułam, że to właściwy chłopak. Oddałam się w pełni i pozwoliłam mu robić swoje. Otaczał mnie ogromną miłością i pożądaniem, co czułam w każdym jego dotyku. To było wspaniałe. Jakiś czas potem leżeliśmy nadzy, w świetle księżyca.
Tak, przeżyłam swój pierwszy raz w bardzo młodym wieku, ale nie żałowałam tego. Czułam się na to gotowa i chciałam tego, nikt mnie nie zmuszał. Wiedziałam, że to nie jest odpowiedni czas, ale zrobiłam to z miłości.
Kiedy zaczęło świtać ubraliśmy się i wróciliśmy do mieszkania. Mama jeszcze spała, więc wzięliśmy wspólny prysznic i wemknęliśmy się do naszego pokoiku. Ułożyliśmy się wygodnie, ale nie mieliśmy nawet sił na rozmowy. Od razu zasnęliśmy.
Obudziliśmy się pod wieczór i od razu ruszyliśmy po jego dawkę.
- Nie chciałbyś z tym skończyć? - zapytałam.
- Albo ja skończę, albo Ty zaczniesz.
Na tym skończyliśmy ten temat, chociaż czułam niedopowiedzenie. Odczułam, jakby chciał zrobić ze mnie narkomankę, ale nie zastanawiałam się nad tym długo.
Później spotkałam się jeszcze z Sylwią i ustaliłyśmy wszystko. Postanowiłyśmy znowu się przyjaźnić.
Czułam się taka szczęśliwa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.