- Słucham?! - odezwałam się zaskoczona.
- Nie cieszysz się? - zapytała Grażyna.
Przez chwilę stałam i nic nie mówiłam. Czego on ode mnie chciał? Przecież robiłam wszystko, co chciał. Dlaczego chciał zamienić moje życie w koszmar? Nie byłam pewna czy to wytrzymam.
- Musimy porozmawiać. -powiedziałam patrząc jej prosto w oczy.
- Dobrze, ale dopiero jutro. Jestem zmęczona. - wyszła z pomieszczenia.
Spojrzałam na Kamila. Uśmiechnął się.
- Dlaczego to robisz? - zapytałam ze złością.
- Nie wiem, o co Ci chodzi. - także wyszedł.
Poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i po chwili zasnęłam. Obudziłam się wcześnie rano. Pomyślałam, że pójdę dziś do szkoły. W końcu dawno tam nie byłam. Ubrałam się i uczesałam. Potem zrobiłam sobie kanapkę na drugie śniadanie i wyszłam z domu. Szłam powoli, bo miałam jeszcze dużo czasu. Niedaleko szkoły spotkałam Błażeja. Podbiegł i ucałował mnie w policzek.
- Witaj. - powiedział.
- No cześć. Co u Ciebie?
- Wszystko dobrze. Masz czas dziś gdzieś wyjść? - zapytał.
- No pewnie. Przyjdź po mnie pod szkołę po lekcjach. - zaproponowałam.
Kiwnął głową i ruszył w przeciwnym kierunku. Ciekawiło mnie, gdzie chciał mnie zabrać. Byłam podekscytowana. Chciałam, aby lekcje minęły szybko.
Niestety, było odwrotnie. Każdy nauczyciel narzekał na mnie i mówił, że w tym roku nie zdam. Dobrze o tym wiedziałam, nie musieli mi tego przypominać. W dodatku miałam dużo kartkówek, a przecież nic nie umiałam. Na pewno dostanę jedynki. Nie przejmowałam się tym, bo ciągle myślałam o moim chłopaku. Nareszcie najgorsze niebawem minęło i mogłam udać się w kierunku wyjścia ze szkoły. Czekał tam na mnie Błażej. Ucieszyłam się i pobiegłam do niego.
- To gdzie idziemy? - zapytałam.
- Może do parku?
- Świetny pomysł, ale najpierw pójdę do domu po koc i jedzenie. Zrobimy piknik. - wykrzyknęłam ucieszona.
- Genialnie!
Udaliśmy się do mojego mieszkania. Po drodze gadaliśmy o swoich planach, o sobie i innych rzeczach. Kiedy dotarliśmy na miejsce, Błażej został pod blokiem, a ja weszłam na klatkę. W mieszkaniu był Kamil. Nie zwróciłam na niego uwagi. Poszłam po kocyk, a potem do kuchni, aby zrobić jakieś kanapki. Przyszedł i usiadł przy stole.
- Zrób dla mnie. - rozkazał.
Nie komentowałam i podałam mu jedną z gotowych przekąsek. Wrociłam do stanowiska pracy. Słyszałam jak je. Olewałam go i spieszyłam się, bo na dole czekał na mnie chłopak.
- Wybierasz się gdzieś? - usłyszałam głos zza pleców.
- Tak. - odparłam krótko.
- A gdzie? Z kim? - dopytywał.
- Nie interesuj się.
Nastąpiła chwila ciszy. Już kończyłam robienie jedzenia i miałam zamiar wychodzić.
- Myślę, że Grażyna chciałaby, żebym Cię pilnował. Dlatego jeśli nie powiesz mi gdzie i z kim idziesz to nie pozwolę Ci wyjść. - zagroził.
- Do parku na piknik. Z Błażejem. Mogę już iść? - zapytałam.
Zastanowił się przez chwilę.
- Nie. - odpowiedział.
- Jak to? - oburzyłam się.
- Po prostu. Twoja matka o tym nie wie, więc nie możesz iść. - wstał i wywalił wszystkie kanapki do kosza na śmieci.
- Co Ty robisz?!
- Idź do swojego pokoju. - rozkazał.
Wykonałam polecenie. Usiadłam na łóżku i napisałam do Błażeja.
*Bardzo Cię przepraszam, ale nie mogę iść. Musimy to przełożyć. Przykro mi.*
Odpisał mi po kilku minutach.
*Rozumiem. Cześć.*
Miałam nadzieję, że się nie obraził. Zależało mi na nim.
Siedziałam tak kilka godzin, a potem usłyszałam pukanie do drzwi. Wszedł Kamil.
- Jesteś zła?
Nie odezwałam się. Nawet na niego nie spojrzałam. Usiadł koło mnie i objął ramieniem. Nie zareagowałam.
- Misiaczku, nie gniewaj się. To dla Twojego dobra. Możemy porobić ciekawsze rzeczy. - zaśmiał się.
Nadal siedziałam cicho. Zbliżył się. Wiedziałam, że znowu się zaczyna. Dotykał mnie po nogach, brzuchu i piersiach. Potem usiadł naprzeciwko mnie i zaczął całować po szyi. Schodził coraz niżej aż doszedł do dekoldu.
- Muszę się uczyć. - przerwałam mu.
- Oj tam. Nie przejmuj się nauką. Lepiej mnie obejmij i też zacznij działać. - mówił namiętnie. Jednak nic nie zrobiłam. Ciągle robił to samo, jakby bał się przejść na dalszy etap. Cieszyło mnie to. Niebawem miała wrócić mama.
- Na co masz ochotę, cukiereczku? - spytał.
- Jestem głodna. - odpowiedziałam udając, że nie wiem o co chodzi.
- Oj Ty śmieszko. - westchnął.
Dotykał mnie już po całym ciele, a ja chciałam płakać. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi wejściowe.
- Już jestem! - to był głos mamy.
Kamil odskoczył i po cichu wyszedł z mojego pokoju. Słyszałam, jak rozmawiali.
Po jakiejś godzinie przyszła do mnie Grażyna.
- Co chciałaś mi powiedzieć? - zapytała. - Kamil mnie molestuje i chce więcej. - walnęłam prosto z mostu.
- Jak śmiesz tak kłamać?! - uderzyła mnie z całej siły w policzek.
Wiedziałam, że mi nie uwierzy.
Przepraszam, że taki krótki. Mam nadzieję, że się podobał. Pozdrawiam czytelników. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.