Myślałam, że matka się zmieniła, ale bardzo się pomyliłam. Nigdy nie przestanie mnie bić i dobrze o tym wiem. Imponowała tym Kamilowi, chociaż nie wiem, dlaczego był z niej dumny. Nie chciałam wracać do tej sprawy, więc przemilczałam całe zdarzenie.
Z niecierpliwością czekałam na jakąś wiadomość od Błażeja. Nie odzywał się już przez tydzień. Powoli traciłam nadzieję, że kiedykolwiek go ponownie zobaczę. Może stracił zainteresowanie mną? A może wcale się mu nie podobałam i powiedział tak, żebym nie pomyślała, że mnie wykorzystał?
Postanowiłam, że napiszę do niego, ale nigdy nie mogłam zdobyć się na to. W końcu zaryzykowałam.
*Hej. Dlaczego się nie odzywasz?*
Nie odpisał. Ani dzisiaj ani przez kolejne dwa dni. Byłam pewna, że już się nie odezwie.
Następnego dnia matka jak gdyby nigdy nic, zaprosiła mnie na wspólną wycieczkę do kina i na lody. Postanowiłam się zgodzić, bo nie miałam nic do stracenia. Zdziwiło mnie to, że najpierw zakazała mi wychodzić z domu, a teraz mi coś proponuje. No nic.
Przygotowałam się, zrobiłam lekki makijaż i niedługo potem byliśmy już w samochodzie Kamila. Zawiózł nas pod kino, potem kupił mamie popcorn, a dla mnie nie chciał nic kupić, chociaż ładnie poprosiłam. Odciągnęłam go na bok.
- Po co mnie zabieraliście skoro teraz traktujesz mnie jak powietrze?- zapytałam.
- Dlaczego miałbym Ci coś kupować?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Chociażby z grzeczności. Nie chodzi zresztą o jedzenie. Proszę, nie traktuj mnie jak kogoś gorszego. - wypowiadając te słowa odwróciłam się i już miałam odejść, gdy nagle usłyszałam jego odpowiedź.
- Zasłużyłaś sobie na to, na takie traktowanie.
Oburzyłam się. Nic mu nigdy nie zrobiłam, a on traktuje mnie jak psa?
- O co Ci chodzi?
- Nie wyrażasz odpowiedniego zainteresowania mną. - złapał mnie za podbródek.
- Od tego jest moja matka.
- Śliczna z Ciebie dziewczynka. - uśmiechnął się szyderczo.
Wyrwałam się i wróciłam do matki. Chwilę potem weszliśmy do sali kinowej i zaczął się film. Zdecydowanie nie powinnam tam być. Nie wiem jakim cudem mnie wpuścili, bo zdecydowanie nie powinna go oglądać młodzież w wieku 14 lat...
Jakoś przetrwałam. Potem Kamil zabrał nas na lody. Oczywiście, nawet nie zaproponował, że mi coś kupi. Śmiał mi się prosto w twarz jedząc.
- Kochanie, dlaczego nic dzisiaj nie jesz? - zapytała niby troskliwie matka.
- Nie jestem głodna. Źle się czuję. Możemy już wracać? - skłamałam.
- Idź do domu pieszo. Chciałbym zabrać Grażynę jeszcze w jedno miejsce. -spojrzał się na nią z pożądaniem.
Miałam do przejścia całą Warszawę. Może dam radę dojść do domu do zapadnięcia zmroku.
Wyruszyłam. Szłam powoli, rozglądając się. Czułam się bezpieczna, dopóki nie zaczęło się ściemniać. Byłam już blisko domu, gdy nagle ktoś wyskoczył przede mną. Wystraszyłam się i krzyknęłam przeraźliwie. Zaczęłam uciekać, ale postać podążała za mną. Dobiegłam do domu i chciałam otworzyć drzwi wejściowe, ale ta osoba złapała mnie w pasie, a drugą ręką zasłoniła usta. Byłam przerażona. Próbowałam się wyrwać. Nagle mocny uścisk przemienił się w czułe objęcie. Odezwał się. Był to męski, młodzieńczy głos.
- Ciii... Spokojnie, to ja, Błażej.
Puścił mnie. Odwróciłam się i spojrzałam na niego. Serce biło mi jak szalone.
- Wystraszyłeś mnie! Skąd pomysł, żeby gonić mnie przez pół Warszawy?! Oszalałeś? -powiedziałam podniesionym głosem.
- Mów ciszej, bo ktoś usłyszy. Przepraszam, ale było mi głupio. Chciałem Cię zatrzymać, ale zaczęłaś uciekać. Postanowiłem, że nie będę za Tobą wołał. Nie pomyślałem, że możesz się tak wystraszyć. - spuścił głowę.
Stałam chwilę i czekałam aż moje serce się uspokoi. W końcu się odezwałam:
- Miło Cię widzieć. Dlaczego nie pisałeś?
- Nie miałem pieniędzy na koncie. Cały czas byłem zajęty, bo zarabiałem. A na koniec i tak wszystko ktoś mi ukradł. Bardzo mi przykro, bo chciałem Cię gdzieś zaprosić.
- Nie ma takiej potrzeby. Matka i jej nowy facet zostawili mnie w drugiej części miasta i musiałam wracać pieszo. Wejdźmy do środka.
W domu zaparzyłam mu herbatę i długo rozmawialiśmy. Opowiedziała mu wszystko o sobie jak dla najlepszego przyjaciela. On też dużo mówił. Słuchałam go z uwagą i patrzyłam w jego piękne oczy. Bardzo mi się podobał.
Zbliżała się północ. Matki i Kamila jeszcze nie było. Zaproponowałam, aby Błażej się wykąpał i przenocował. Zgodził się, chociaż najpierw musiałam go przekonać. Wiedziałam, że tamci i tak nie wrócą wcześniej niż rano do domu.
W czasie kiedy on się kąpał ja przygotowałam mu posłanie na moim łóżku, a dla siebie położyłam materac. Potem ja się umyłam i wróciłam do pokoju. Pogadaliśmy jeszcze kilka godzin leżąc,a potem oboje zasnęliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.