niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział 6

Moja matka była naprawdę głupia. Przecież to wiadome, że Kamil chciał tylko jednego. Nie chciałam się do tego wtrącać, więc postanowiłam, że im odpuszczę i poczekam na rozwój sytuacji.
Dzisiaj była niedziela. Miałam ochotę wyjść z domu, ale nie miałam z kim. Kasia mnie zdradziła i nie miałam chęci nawet z nią gadać.
Usłyszałam dźwięk dzwonka. Wstałam i poszłam otworzyć. Za drzwiami stał jakiś młody chłopak.
- Cześć. Miałabyś pożyczyć jakieś 10zł? - uśmiechnął się.
- Niestety nie. Mama wyszła i zabrała pieniądze. Mogę Ci jakoś inaczej pomóc? - zaoferowałam pomoc.
Chłopak przez chwilę się zastanawiał, a w końcu odpowiedział ze wstydem:
- Może mogłabyś zrobić mi coś do jedzenia?
Wtedy zrozumiałam. Był żebrakiem i chodził po domach, aby zdobyć trochę pieniędzy. Przypomniało mi się, że widziałam go kilka razy na ulicy.
- Jasne. Proszę, wejdź. - wskazałam dłonią kuchnię.
Nastolatek wszedł nieśmiało i zajął miejsce za stołem.
- Na co masz ochotę? Zrobić Ci kanapkę, a może odgrzać Ci pierogi z obiadu?- starałam przedstawić się w jak najlepszej sytuacji, aby nie poznał, że jestem biedna.
- Pierogi? Mmm...pycha! Poproszę. Dawno ich nie jadłem.- zasmucił się.
Wyjęłam patelnię i starałam się kontynuować rozmowę.
- Co Cię właściwie tu sprowadza?
- Ech... Moi rodzice nie żyją. Mam dopiero 16 lat, a muszę utrzymywać się sam. Nie chcą mnie zatrudnić do żadnej pracy, więc muszę żebrać. O tej porze nie ma nikogo na ulicy. Chodzę po domach i proszę o kilka groszy.- spuścił głowę.
- Rozumiem. - odpowiedziałam podając mu talerz z jedzeniem.
Usiadłam naprzeciwko i patrzyłam jak je. Był bardzo przystojny.
Był na tym tak skupiony, że nawet nie zauważył, że zrobiłam mu herbatę.
- Dziękuję. Przepyszne. - odsunął delikatnie naczynie. Usłyszałam, że ktoś wchodzi do mieszkania. Wiedziałam, że to matka. Wystraszyłam się, że może być pijana i zrobić złe wrażenie na moim nowym znajomym. Wstałam energicznie i wyszłam do przedpokoju. Na szczęście Grażyna była trzeźwa i właśnie wróciła ze swojej nowej pracy.
- Cześć, mamo. - przywitałam ją.
- Och, hej. Co tam u Ciebie?
- Przyszedł do mnie mój nowy kolega...- nawet nie wiedziałam jak się nazywa - siedzi w kuchni.
Obie ruszyłyśmy w tym kierunku. Kiedy weszłyśmy chłopak wstał i podał rękę mamie.
- Dzień dobry. Nazywam się Błażej i przyszedłem tu, aby...
- Aby ze mną porozmawiać i lepiej się poznać. - przerwałam mu uśmiechając się jak idiotka.
- Miło Cię poznać,Błażej. - odpowiedziała Grażyna.
Postanowiłam zabrać chłopaka do pokoju. Wskazałam, żeby usiadł na łóżku. Sprawdziłam, czy matka nie podsłuchuje i zamknęłam drzwi na klucz.
- Co Ty robisz? - wstał.
- Spokojnie. Musiałam skłamać, bo moja mama jest dosyć nerwowa... Raczej nie chciałaby wiedzieć, że żebrasz na ulicy. Nie lubi takich osób, ale nie przejmuj się. Nazywasz się Błażej, tak? Ja jestem Milena. - powiedziałam.
- Ile masz lat? - zapytał.
- 14.
- Świetnie. Wydajesz się bardzo miła. Dasz mi swój numer?
- No dobrze. Zapiszę Ci na kartce. Bądźmy w kontakcie. - wyjęłam notatnik i zapisałam, po czym podałam mu świstek.
- Dzięki. Napiszę niedługo, a teraz muszę już iść. Dziękuję za wszystko.
Po chwili nie było już go w domu.
Zbliżał się wieczór, więc poszłam wziąć prysznic. Uwielbiałam ciepłą wodę spływającą po moim chudym ciele. Potem założyłam na siebie piżamę i położyłam się spać.
Wstałam rano i ubrałam się. Wyszłam do szkoły. Zastałam tam Kasię i jej przyjaciółkę. Ominęłam je szerokim łukiem, ale Kaśka i tak za mną przybiegła.
- Milena, zaczekaj!
Udawałam, że nie słyszę. Szłam dalej przed siebie, ale dogoniła mnie i zatrzymała.
- Przepraszam. To nie miało tak wyjść. On mi groził. Bałam się. Przepraszam, wybacz mi. - błagała.
- Nie, Kaśka. Zawiodłam się na Tobie. On mógł mi zrobić krzywdę. Lepiej będzie jak każda pójdzie w swoją stronę. Nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego. Cześć. - ominęłam ją i poszłam do szatni, gdzie czekała jakby na mnie Amber. Zignorowałam ją, ale przyszła do mnie.
- Jak było? - zapytała.
- O co Ci znowu chodzi? - zapytałam zirytowana.
- No z bratem Kaśki. Mówiła, że chcieliście zostać sami w domu, a potem on chwalił się, że jesteś świetna. Pytam, jak Ty to odczułaś. - zaśmiała się.
- Nic takiego nie miało miejsca. Okłamała Cię. Jeśli masz trochę serca to, proszę, nie rozpowiadaj tego. - spojrzałam na nią.
- Ja i serce? Haha, śmieszna jesteś. Pożegnaj się z dobrą reputacją, której i tak nie masz. - wybuchnęła śmiechem i poszła sobie.
Wybiegłam z szatni i znalazłam Kasię. Popchnęłam ją.
- Ty zołzo! Jak mogłaś?
- Nie chciałaś mi wybaczyć, więc musiałam to zrobić! Ze mną lepiej nie zadzierać! - odepchnęła mnie.
Złapałam ją za włosy i mocno pociągnęłam. Wywaliłam ją na podłogę i skopałam. Wcale nie była taka dobra w walce.
Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Za chwilę byłam już u dyrektora i czekałam na matkę. Kiedy w końcu przyjechała dyro wyjaśnił jej całe zdarzenie. Dostałam naganę i karę od matki, chociaż nie wiedziałam na co. Zabrała mnie do domu i wtedy wszystko się wyjaśniło. Zakazała mi wychodzić z domu i spotykać się z kimkolwiek. W dodatku oczywiście mnie pobiła w obecności Kamila, który nawet nie zareagował. Poszłam do pokoju. Jak na złość dostałam smsa zapewne od Błażeja, z propozycją jakby randki. Napisał:
,,Zrobiłaś na mnie bardzo dobre wrażenie, a w dodatku jesteś prześliczna. Jeśli tylko zarobię trochę kasy, to gdzieś Cię zabiorę. Zgodzisz się?*
Nie chciałam mu powiedzieć prawdy, więc odpowiedziałam, że się zgadzam. Coś wykombinuję. On też mi się spodobał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.