sobota, 13 sierpnia 2016

Rozdział 47

W POPRZEDNIM ROZDZIALE:
 ,, - Muszę na chwilę wyjść, zaprosić Mikołaja. Masz gdzieś ulotkę tej dyskoteki? 
- Proszę. - wyciągnęła papierek z szuflady i mi go podała. 
- Niedługo wracam. - krzyknęłam z korytarza. "


     Wybiegłam z domu przyjaciółki i od razu udałam się w kierunku swojego domu. Teraz pożałowałam, że nie znałam numeru ani adresu Mikołaja. Nie miałam pewności czy przystojny brunet jak zawsze pojawi się wtedy, kiedy go potrzebowałam. Domyślałam się, że mieszka gdzieś niedaleko, ale nie wiedziałam dokładnie gdzie. 
      Biegłam przed siebie, rozglądając się, co utrudniały mi buty na wysokim obcasie, które założyłam, aby wyglądać "doroślej". Kiedy w końcu dotarłam w okolice mojego bloku, zauważyłam znaną mi twarz. Nie była to jednak twarz osoby, której szukałam. Stałam teraz w takim stroju przed matką. W jej oczach widziałam zdziwienie, a także oburzenie. Nie mogłam wydusić z siebie słowa, zresztą nie miałam co powiedzieć. Na pewno nie byłaby dumna, że chodzę na imprezy dla dorosłych. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że staję się taka sama jak ona. Czy na pewno chciałam stoczyć się tak, aby chodzić do dyskotek i upijać się do nieprzytomności? Moje przemyślenia przerwał jej głos, który dosłownie wdarł się pomiędzy moje myśli. Jeszcze przez chwilę nie mogłam dokładnie usłyszeć, co mówi, ale po chwili dotarło to do mnie. 
- Co Ty robisz w takim stroju? Wyglądasz jak młoda dzi... - ugryzła się w język. 
- Nie masz prawa mnie obrażać. Sama nie jesteś lepsza. Niedługo wrócę do domu po swoje rzeczy i wyprowadzę się. A teraz zejdź mi z drogi, mam kilka spraw do załatwienia. - przeszłam obok niej najzgrabniej jak potrafiłam, uważając, żeby nie potknąć się na wysokich butach i nie przewrócić. Nie chciałam, żeby pomyślała, że nawet to w życiu mi nie wychodzi. 
     Odeszłam od niej na odległość, z której nie mogła mnie już zobaczyć i znowu puściłam się biegiem. Mikołaja znalazłam, kiedy wychodził z bloku naprzeciwko. 
- Hej. - powiedziałam, łapiąc oddech. - Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia. - zgięłam się i oparłam ręce na kolanach. 
- Spokojnie. - zaśmiał się, kładąc swoją dłoń na moim ramieniu. - Po pierwsze: ślicznie wyglądasz. Po drugie: co to za sprawa? Po trzecie: z jakiej okazji się tak ubrałaś? 
- Dziękuję. Ubrałam się tak na imprezę, na którą przyszłam zaprosić też Ciebie. Co Ty na to? - odpowiedziałam, kiedy uspokoiłam oddech. 
- Jasne, czemu nie. - wyszczerzył się. - Tylko się przebiorę i możemy iść. Wejdziesz? - zapytał, wskazując drzwi na klatkę. 
- Mieszkasz tu? - zrobiłam wielkie oczy. - To naprzeciwko mnie! 
- Dlatego zawsze Cię odprowadzałem. - uśmiechnął się zadowolony z siebie. 
      Zignorowałam jego gest i zgrabnie weszłam na klatkę schodową. Szłam na schodach pierwsza, chociaż nie wiedziałam, gdzie mam iść. Nie zwracałam na to uwagi. Usłyszałam za sobą cichy chichot. Odwróciłam się i ujrzałam idealne uzębienie chłopaka. 
- Niezły tyłek. - zaśmiał się. 
- Ej! - udałam obrażoną i zasłoniłam rękoma tylną część ciała, na co Mikołaj zareagował jeszcze większym śmiechem. 
     Przeszliśmy jeszcze jedno piętro, po czym przystojny kolega pociągnął mnie za rękę na znak, że dotarliśmy na miejsce. Otworzył drzwi swoim kluczem, wyjaśniając, że nikogo nie ma w mieszkaniu. Uśmiechnęłam się serdecznie i weszłam do środka. Jego mieszkanie było bardzo nowoczesne. Mimo że miał tylko 2 pokoje, łazienkę i kuchnię, mieszkanie wydawało się wielkim apartamentem. Brunet zaprowadził mnie do kuchni i nastawił wodę na herbatę. 
- To o której ta impreza? - zapytał odwrócony tyłem. 
- Wieczorem. Tutaj masz ulotkę. - podałam mu zgnieciony papierek. Odwrócił się i wziął go ode mnie, po czym zagłębił się w treści. 
- Hmmm... Okej, ale nie mam osiemnastki. Ty zresztą też. - skrzywił się. 
- Sylwia też idzie. Powiedziała, że załatwi nam fałszywe dokumenty. Dlatego tak się odstawiłam. Muszę wyglądać na starszą. - wskazałam na swój strój. 
      Chłopak podszedł do mnie i delikatnie musnął palcami mój policzek. Pochylił się i wyszeptał mi do ucha, że i tak wyglądam bardzo dojrzale i to go kręci. Zarumieniłam się, ale nie zdążył tego zauważyć, bo czajnik zaalarmował, że woda się zagotowała. Zakryłam rumieńce włosami i spuściłam wzrok. Brunet podał mi herbatę i usiadł naprzeciwko. 
- To o której mam Cię odprowadzić do domku? - zaśmiał się. 
- Śpię u Sylwii. - powiedziałam, chociaż nie byłam tego pewna. 
- Rozumiem. - spochmurniał. - Tylko się nie upij za bardzo. - dodał, żeby rozluźnić atmosferę. 
- Nie obiecuję. - zaśmiałam się, a on razem ze mną. 
      Po wypiciu napoju zostawił mnie samą w kuchni, a sam poszedł się przebrać. W tym czasie zadzwoniłam do przyjaciółki i zapytałam czy załatwiła już wszystko, a także czy nie zapomniała o Mikołaju. Odpowiedziała z niechęcią, że wszystko gotowe. Poinformowałam, że za godzinę będziemy u niej i rozłączyłam się. W tym momencie do pomieszczenia wszedł Mikołaj w nowym stroju. Były to luźne dżinsy, koszulę w kratkę i sportowe buty, a jako dodatku użył przeciwsłonecznych okularów. Wyglądał bardzo korzystnie. 
- Super. - zachwyciłam się. - Powiedziałam Sylwii, że za godzinę u niej będziemy. 
- W porządku, więc możemy już iść powoli spacerkiem. 
- Mogłabym zobaczyć Twój pokój? - zawstydziłam się, uświadamiając sobie, że wypowiedziałam to głośno. - Jeśli mogę, oczywiście. - dodałam. 
- Okey... - powiedział powoli i zaprosił mnie machnięciem ręki. 
      Wstałam, odstawiłam pusty kubek do zlewu i ruszyłam za nim. Przeszliśmy przez korytarz, po czym weszliśmy do jego pokoju przez drewniane drzwi. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to piękne pianino. Potem zauważyłam też spore łóżko jednoosobowe, szafki i biurko. Podeszłam do instrumentu i usiadłam na stołku. 
- Grasz? - zapytałam, przejeżdżając palcami po klawiszach, a potem odwróciłam wzrok na niego. 
- Tak. - spuścił wzrok. 
- Zagrasz mi coś? - zapytałam zbyt entuzjastycznie, przez co nieco się speszył. 
- Może innym razem? - skrzywił się. Spojrzałam smutno. Westchnął i przysiadł się do mnie. Znieruchomiałam, kiedy poczułam jego boski zapach. Ujął moje dłonie w swoje, chwile pobawił się moimi palcami, a potem odłożył je na moje uda i zamknął oczy. 
       Delikatnie musnął klawisz, ale nie wydał on dźwięku. Zdawało się, że zrobił to dla "inspiracji". Ułamek sekundy później z instrumentu wydobywała się przepiękna piosenka. Na moment serce przestało mi bić i nie mogłam złapać oddechu. Dusiłam się, ale czułam jego piękne perfumy i słyszałam cudowną melodię. Już niedługo po tym zapomniałam, że mam oddychać. Zakręciło mi się w głowie i prawie spadłam z krzesełka, ale jego ramiona mnie złapały. 
- Oddychaj. - powiedział niby żartem, ale można było usłyszeć w jego głosie zaniepokojenie. 
- Prze-przepraszam. - wydukałam i podniosłam się. 
       Próbowałam uspokoić oddech i wrócić do normalności, ale nie mogłam. Nie teraz, kiedy jego oczy wpatrywały się we mnie troskliwie. 
- Nic Ci nie jest? Co się stało? - zapytał. 
- W porządku. Zapomniałam o oddychaniu. - zaśmiałam się zażenowana. - Nigdy nie słyszałam tej melodii. Przepiękna. - uśmiechnęłam się. 
- Sam ją skomponowałem. - wydawał się jakby zawstydzony. 
- Chodźmy już. 
      Wyszliśmy z bloku i ruszyliśmy w stronę domu Sylwii. Zmusiłam go, żeby mi obiecał, że jeszcze kiedyś dla mnie zagra. Zgodził się, pod warunkiem, że będę oddychać. Oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Potem szliśmy w ciszy. Poczułam jak chwyta moją rękę i delikatnie splata nasze palce. Spojrzałam na niego, a on tylko się uśmiechnął i odwrócił głowę. Niedługo potem byliśmy już u przyjaciółki. Oczywiście odsunęliśmy się od siebie. 
       Posiedzieliśmy u niej kilka godzin, a kiedy zaczęło się ściemniać wyruszyliśmy. Dyskoteka nie była daleko, więc dotarliśmy szybko. Pokazaliśmy ochroniarzowi dokumenty, obejrzał nas podejrzliwie, ale wpuścił bez zbędnych komentarzy. Przyjaciółka od razu zaprowadziła mnie do baru i zamówiła drinki, zapominając o Mikołaju, który dotarł do nas nieco spóźniony. Wypiłyśmy je dosyć szybko, zamawiając następne. 
- Chcesz? - próbowałam dokrzyczeć się do Mikołaja przez głośną muzykę. Pokręcił głową i objął mnie dyskretnie w pasie. 
       Po wypiciu tego drinka przyjaciółka wzięła mnie na parkiet i zaczęłyśmy tańczyć. Świetnie się bawiłam, dopóki nie zaczął podbijać do mnie jakiś dużo starszy typ. Starałam się go unikać, ale zbliżał się coraz bardziej. Sylwia próbowała mnie jakoś ratować, ale to nic nie dało. Kiedy zaczął mnie dotykać, do akcji wkroczył przystojny brunet. Odepchnął go i zaczął się z nim szturchać. Przyszła ochrona. Wyjaśniłam wszystko i wyprowadzili nieprzyjemnego kolesia, a ja tańczyłam teraz z niebieskookim brunetem. Taniec był bardzo uwodzicielski, co nie spodobało się Sylwii, więc odciągnęła mnie do baru. Znowu wypiłyśmy kilka drinków i wróciłyśmy na parkiet. Najpierw tańczyliśmy we trójkę. Potem zaczęłam tańczyć z przypadkowymi ludźmi, bo alkohol zaczął już działać. Po kolejnych dwóch drinkach ledwo trzymałam się na nogach, a utrudniały to szpilki, ale mimo to dalej tańczyłam. Potem historia się powtórzyła i znowu siedziałam przy barze z drinkiem w ręku. Wtedy Mikołaj zaprotestował. Powiedział, że już mi wystarczy na dzisiaj, ale Sylwia nakrzyczała na niego i przechyliła moją szklankę, zmuszając mnie do picia. 
       Z dyskoteki wyszliśmy około 2 w nocy. To znaczy oni wyszli, ja zostałam wyniesiona. Kiedy zaczęłam potykać się o swoje nogi i kleić do podejrzanych kolesi, powiedzieli DOŚĆ. Mikołaj wziął mnie na ramiona i ruszyliśmy w kierunku domu przyjaciółki. Po drodze uciekałam z ramion chłopaka, aby zwrócić zawartość żołądka. Kiedy dotarliśmy do domu, zostałam położona na łóżku i przykryta kocem. 
       Ostatnie, co pamiętam to Mikołaj żegnający się chłodno z Sylwią i wychodzący przez drzwi. Usłyszałam też ciche ,,Dobrze się nią zaopiekuj". 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.