,, - Nie do końca masz rację, ale dziękuję za miłe komplementy.
- Będę już uciekał. Miłego wieczoru. - wstał i ucałował mój policzek.
Odprowadziłam go do drzwi, następnie wykąpałam się i położyłam do łóżka, gdzie głębia morskich oczu Mikołaja utuliła mnie do snu. "
W nocy wyrwał mnie ze snu dźwięk otwieranych drzwi. Podniosłam się z łóżka, aby sprawdzić kto wchodzi. Udałam się do korytarza, gdzie zastałam Filipa z półprzytomną Grażyną w ramionach. Kiedy dostrzegł moją obecność, zaczerwienił się i wyszeptał:
- Znalazłem ją przed blokiem. Miała chyba problem z wejściem na klatkę.
Wtedy uświadomiłam sobie, że się zawstydził. Tylko nie wiedziałam dlaczego. Przecież to ja powinnam być zażenowana tą sytuacją i zachowaniem mojej matki.
Chłopak zaciągnął Grażynę do łazienki i ją tam zostawił, a ja wróciłam do łóżka. Zasnęłam dosyć szybko, dlatego że nie myślałam za dużo o niczym.
Rano obudziłam się o 7. Zanim zwlekłam się z posłania, minęło 10 minut. Udałam się do łazienki, umyłam twarz, poczesałam włosy, wyszorowałam zęby i nałożyłam ubrania, które wzięłam ze sobą. Następnie poszłam do kuchni. Zawahałam się przed wejściem tam, kiedy ujrzałam przy stole matkę. Jednak przełamałam się i pewnym krokiem weszłam do pomieszczenia, ignorując ją. Zaczęłam robić sobie kanapki, a w międzyczasie nastawiłam wodę na herbatę. Po chwili usłyszałam za sobą głos:
- Mogłabyś podać mi wody? - powiedziała zachrypnięta.
- Nie. - odburknęłam i wróciłam do smarowania chleba masłem.
- Słucham? - zdenerwowała się.
- Nie, nie mogłabym podać Ci wody. - powtórzyłam dosyć dobitnie.
- Może trochę szacunku? - usłyszałam jak wstaje.
- Dlaczego miałabym mieć do Ciebie szacunek, skoro nie masz go sama do siebie? - powiedziałam, odwracając się do niej.
Spojrzałam w jej oczy pełne furii. Wiedziałam, że przesadziłam, ale nie zamierzałam jej za to przepraszać. W pełni zasłużyła sobie na to. Zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle powinnam jej wtedy ponownie zaufać.
- Zauważyłam, że od pewnego czasu zachowujesz się bardzo opryskliwie. Wczoraj dzwoniłam do Ciebie z trzy razy, a Ty nie odbierałaś. Możesz mi to wszystko wyjaśnić? - powiedziała przez zaciśnięte zęby.
- A jak mam się zachowywać, skoro znowu zaczynasz to piekło? Mam nazywać Cię kochaną mamusią i dziękować, że jesteś? Co mi z tego, jeśli znowu zaczynasz chlać, przyprowadzać kochanków? Ostatnim czasem coś dużo przesiadujesz w domu. Wyrzucili Cię z pracy? - wybuchnęłam.
Matka patrzyła prosto w moje oczy. Jeszcze przez chwilę widziałam w niej wściekłość, która za chwilę przerodziła się w cierpienie. Chyba przyjęła do siebie moje słowa.
- Owszem, zwolnili mnie. Jakoś damy radę. - położyła dłoń na moim ramieniu.
- Nigdy się nie zmienisz, nawet jakbyś bardzo chciała. Po prostu już jesteś okropną matką, która nigdy nie pokocha swojej córki. - strąciłam jej rękę.
I wtedy stało się TO. Jej dłoń zawisła w powietrzu, przez chwilę się zawahała, a potem z całej siły wymierzyła mi policzek. Twarz zaczęła mnie piec, a moje oczy zaszły łzami.
- Jesteś bezczelna! - krzyknęła.
- Co Ty zrobiłaś?! - rozpłakałam się.
Widząc to, Grażyna spoważniała, a za chwilę przybrała przepraszający wyraz twarzy. Zaczęła powtarzać "przepraszam" chyba ze sto razy, ale w chwili kiedy jej dłoń dotknęła mojego policzka, przestała być moją matką. Wiedziałam, że teraz wszystko zacznie się od nowa. Tylko gdzie ja się teraz podzieję? Nie chciałam wracać na dworzec. To było najgorsze miejsce, w jakim kiedykolwiek byłam. Pomyślałam o Sylwii, ale przecież jej babka mnie nie przyjmie.
- Skarbie, wybacz mi. Poniosło mnie. Przepraszam. - powtarzała.
Nie odpowiedziałam, spojrzałam na nią z obrzydzeniem i wyszłam z mieszkania, trzaskając drzwiami. Poszłam przed siebie i nawet nie spostrzegłam, kiedy znalazłam się na ławce, na której siedziałam wczoraj z Mikołajem. Przypominałam sobie głębie jego oczu, aż w końcu... znowu w niej zatonęłam.
- Co tutaj robisz tak wcześnie? - powiedział ze śmiechem.
- Czy Ty jesteś moim Aniołem Stróżem? Zawsze jesteś tam, gdzie ja. - uśmiechnęłam się sztucznie.
- Można tak powiedzieć. - zaśmiał się cicho. - Ładnie wyglądasz.
Spojrzałam na swoje ubranie. Przypomniało mi się jak rano nakładałam na siebie białą, zwiewną koszulę, dżinsy i do tego wisiorek, którym teraz się bawiłam.
- Dziękuję. - odrzekłam.
- Coś się stało? Wyglądasz na przygnębioną. - przysiadł się bliżej.
- Powiedzmy, że moja matka nie jest do końca taka idealna, jakby się zdawało. Nie mam ochoty o tym rozmawiać, wybacz. - spuściłam głowę.
- Rozumiem. Masz jakieś plany na wieczór? - zmienił temat. Po chwili zastanowienia, odrzekłam:
- Pewnie pójdę gdzieś z Sylwią. Mam ochotę o wszystkim zapomnieć.
- A więc wybrałaś ją? - zasmucił się.
- Co? - zapytałam, udając, że nie usłyszałam.
- A gdzie pójdziecie? - "poprawił się".
- Jeszcze nie wiem. Mam nadzieję, że ona coś wymyśli. - uśmiechnęłam się lekko, żeby nieco go zmylić.
Wstałam i chciałam odejść, ale zatrzymał mnie, łapiąc moją rękę. Odwróciłam się i spojrzałam na niego.
- Gdzie idziesz?
- Przed siebie. - zaśmiałam się, tym razem naprawdę.
- Mogę coś zrobić, żeby poprawić Ci humor? - również się podniósł i ustał przede mną.
- Przytul mnie. - powiedziałam po chwili zastanowienia.
Chłopak ukazał swoje idealne zęby w szerokim uśmiechu i wykonał moje "polecenie" z największą chęcią, jakby cały czas na to czekał. Trwaliśmy w uścisku przez kilka dobrych minut, kiedy przeszkodził nam krzyk, jakiejś oburzonej babci.
- Ta dzisiejsza młodzież to bez jakiejkolwiek kultury! Obściskują się publicznie, a takie rzeczy to robi się bez świadków!
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Mikołaj zerknął na mnie, a ja na niego i na złość tej wścibskiej pani zaczęliśmy się namiętnie całować. Prawie zemdlała na ten widok i szybko odeszła, a my śmialiśmy się z udanego psikusu.
- Muszę już iść. Prawie południe. - wymknęłam się ostrożnie z jego ramion i musnęłam jego idealnie gładki policzek.
- Odprowadzić Cię? - zaproponował.
- Nie wracam do domu, ale dzięki. Może zobaczymy się jeszcze później. Cześć. - odeszłam kilka kroków i pomachałam mu. Odmachał zrezygnowany.
Poszłam w kierunku domu Sylwii. Zadzwoniłam do drzwi i otworzyła mi jej babcia.
- Dzień dobry. Jest w domu Sylwia?
- Jest, a Ty kto? - zapytała oburzona.
- Jestem jej przyjaciółką. Bardzo chciałabym z nią porozmawiać, mogłaby pani tego nie utrudniać?
Kobieta spojrzała na mnie z lekką złością, ale otworzyła szerzej drzwi. Przecisnęłam się między nią a futryną i w korytarzu ujrzałam przyjaciółkę.
- Hej, Milena. Co tutaj robisz? - zdziwiła się.
- Muszę z Tobą pogadać. Chodźmy do Ciebie.
Udałyśmy się na górę i zajęłyśmy miejsca w jej pokoiku. Opowiedziałam jej o mojej sytuacji w domu, ale nie wspomniałam nic o spotkaniu z Mikołajem, bo byłaby smutna. Wspomniałam też, że chciałabym się oderwać i przynajmniej na chwilę o wszystkim zapomnieć.
- Masz zamiar znowu to wziąć? Przecież już tak długo nic nie wąchałaś i wcale Ci tego nie brakuje.
- Nie, nie będę już brała tego świństwa. To dziwne, że mogłam zapomnieć o braniu tego tak szybko... Masz jakiś inny pomysł?
- Hmmm... Wiem! Widziałam na mieście plakat reklamujący jakąś dyskotekę. Podobno ma być tam dziś wielka impreza. Może się wybierzemy? - krzyknęła entuzjastycznie.
- W sumie dobry pomysł, ale nie wiem czy nas tam wpuszczą. Nie mamy 18 lat, a takie imprezy są dla dorosłych. - skrzywiłam się.
- Załatwię, jakieś fałszywe dokumenty. Nic się nie bój. A teraz idź do mojej szafy i wybierz strój. Ja muszę zadzwonić do kilku osób. - uśmiechnęła się zadowolona z siebie i udała się w kierunku drzwi.
- Mogę zaprosić Mikołaja? - wyszeptałam nieśmiało i spojrzałam na nią.
Podeszłam do szafy i pogrzebałam w niej trochę. W końcu wyjęłam kilka ubrań do przymierzenia i wyszłam do łazienki. Starałam się dopasować cokolwiek do siebie, ale nie wychodziło mi to za bardzo. Ubrania, które przyniosłam, były raczej "grzeczne". Nagle postanowiłam zaszaleć. Wróciłam do pokoju i wyjęłam z szafy jeszcze 2 rzeczy. Wróciłam do poprzedniego pomieszczenia i włożyłam je na siebie. Były to krótkie dżinsowe spodenki i szary koronkowy crop top, który bardziej przypominał stanik. Właściwie nie do końca wiedziałam, co to jest, bo nie znałam się na modzie, ale świetnie pasował do tych spodni. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
- Tak? - zapytałam.
- To ja. Otwórz, chcę Cię zobaczyć.
Podeszłam do drzwi łazienki i odkluczyłam. Zobaczyłam zdumienie na twarzy przyjaciółki. Wyglądała jakby się nad czym zastanawiała.
- Świetny wybór, ale mam jeszcze pewien pomysł. Chodź.
Zabrała mnie ze sobą do pokoju, pokręciła włosy, a następnie rozczesała palcami. Potem zrobiła mi prawie niewidoczny, delikatny makijaż. Naprawdę wyglądałam na kilka lat starszą. I o to właśnie chodziło.
Sylwia nie musiała jakoś specjalnie się starać, żeby wyglądać dojrzalej. Miała rok więcej ode mnie, ale wyglądała na o wiele starszą. Ona także wybrała crop top, tylko że czarny i zwiewny, a do tego nałożyła czarną spódniczkę przed kolano i pończochy. Wyglądała pięknie i seksownie.
- Muszę na chwilę wyjść, zaprosić Mikołaja. Masz gdzieś ulotkę tej dyskoteki?
- Proszę. - wyciągnęła papierek z szuflady i mi go podała.
- Niedługo wracam. - krzyknęłam z korytarza.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.