W POPRZEDNIM ROZDZIALE:
,, Chłopak zaproponował, że odprowadzi mnie do domu, a ja lekko zaśmiałam się i oczywiście zgodziłam. Pożegnałam się z nim przytuleniem, a potem wbiegłam do mieszkania i od razu wskoczyłam pod ciepłą kołderkę, mijając leżącego na materacu Filipa. "
Zasnęłam dosyć szybko, otulona kołdrą. Chciałam jeszcze przemyśleć dzisiejszą rozmowę z Sylwią, ale sen mi to uniemożliwił.
Obudziłam się cała zlana potem. Śniło mi się, że spadałam w głęboką przepaść, a co gorsza - sama się w nią rzuciłam. Serce biło mi tak szybko, że myślałam, że zaraz wyskoczy mi z klatki. Przez kilka sekund, które zdawały się być wiecznością, nie mogłam złapać tchu. Przetarłam czoło ręką i próbowałam się uspokoić, jednak na marne. Wstałam ostrożnie, omijając materac przyjaciela i udałam się do kuchni. Wyjęłam z szafki szklankę, po czym nalałam sobie zimnej wody z kranu. W tej chwili do pomieszczenia weszła zaspana i zaniepokojona Grażyna. Spojrzała na mnie podejrzliwie, a ja na nią z pogardą.
- Nie śpisz? - zapytała w końcu.
- Jak widać, nie. - odburknęłam.
Spojrzałam na zegarek. Była 3;12. Wypiłam do końca wodę, opłukałam naczynie i odłożyłam szklankę na suszarkę obok zlewu. Potem oparłam się o stół i wpatrywałam się w matkę, która nadal stała w progu.
- Czemu? - kontynuowała rozmowę.
- Bo się obudziłam. Miałam zły sen. - odrzekłam cicho.
- Usłyszałam, że ktoś chodzi po domu i chciałam to sprawdzić. - uśmiechnęła się sztywno.
- Nie można już chodzić po własnym domu? - oburzyłam się.
- Co Ci się przyśniło? - zmieniła temat i podeszła bliżej mnie. Odruchowo się odsunęłam.
- Samobójstwo. - odpowiedziałam krótko i wróciłam do pokoju.
Leżałam przez jakiś czas nie mogąc zasnąć, ale w końcu się udało. Tym razem nic mi się nie przyśniło.
Obudziłam się około 6 nad ranem. Przetarłam twarz rękoma i odgarnęłam włosy do tyłu. Spojrzałam na Filipa, który jeszcze spał. Wstałam, uważając, żeby go nie obudzić i wyszłam z pokoju. Zawahałam się na korytarzu i nie wiedziałam, gdzie mam iść. Zdecydowałam się jednak na łazienkę, ponieważ w kuchni mogłabym zastać matkę.
Obmyłam twarz przy umywalce i spojrzałam na siebie w lustrze. Dokładnie obejrzałam każdy element swojej twarzy. Nieprawdopodobne, jak szybko się zmieniałam. Wyglądałam o wiele dojrzalej niż dziewczyny w moim wieku. Może to z powodu wszystkich tych doświadczeń i cierpienia, które przeszłam w życiu? Możliwe. Chwyciłam szczoteczkę do zębów, lekko ją zmoczyłam, a następnie nałożyłam pastę i zaczęłam szorować monotonnie zęby. Po skończonej czynności wypłukałam usta i odłożyłam przyrząd. Następnie wzięłam szczotkę do włosów i powoli rozczesywałam niesforne kosmyki. W tej chwili do pomieszczenia weszła Grażyna.
- Dzień dobry, skarbie. - uśmiechnęła się serdecznie.
- Dzień dobry? - prychnęłam. - Skarbie? - powiedziałam z ironią.
- Dlaczego jesteś taka niemiła i oziębła od pewnego czasu? - zasmuciła się.
- Jeszcze pytasz? Znowu zaczynasz to piekło, które kiedyś mi urządzałaś! Imprezy, co noc nowi faceci, może niedługo znowu zaczniesz nałogowo pić i stracisz pracę? Wyjdź, nie chcę na Ciebie patrzeć. - odwróciłam wzrok, a matka opuściła pomieszczenie.
Przebrałam się w ciuchy, które miałam pod ręką i zrobiłam lekki makijaż. Usłyszałam dźwięk, świadczący, że przyszedł SMS. Podbiegłam do telefonu i odczytałam wiadomość.
* Hej. * - napisała Sylwia.
* Cześć ;) * - odpisałam.
Nie dostałam odpowiedzi przez najbliższe dwie minuty, więc położyłam telefon na szafce i poszłam zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie kanapki z szynką i ogórkiem oraz herbatę do tego. Usiadłam przy stole i zaczęłam wsuwać swoje jedzenie. Zauważyłam, że chciała tu wejść Grażyna, ale kiedy mnie zobaczyła, zrezygnowała.
Kończyłam już posiłek, kiedy wszedł rozweselony Filip.
- Dzieńdoberek. - przywitał się radośnie.
- Cześć. - odpowiedziałam posępnie.
- Jakie plany na dziś? Może pójdziesz ze mną do kina? - zapytał z entuzjazmem.
Spojrzałam na niego ,,z dystansem" i prychnęłam. Posmutniał na chwilę, a potem znowu zaczął mnie namawiać. Prosił i prosił, a ja ciągle odpowiadałam krótkie ,,nie". W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam:
- Mam już plany na dziś.
- Tak? A jakie? - zdziwił się.
- Spotykam się z... Sylwią. - odburknęłam po chwili zastanowienia.
- To może Ci potowarzyszę?
Spojrzałam na niego wściekła, więc chyba zrozumiał, że się nie zgadzam. Posprzątałam po sobie i poszłam do pokoju, po czym rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam rozmyślać o ostatnich wydarzeniach. Nagle przypomniało mi się, jak przechodziły mnie dreszcze, kiedy Sylwia mnie ściskała lub całowała w policzek. To chyba musiał być znak. Nie chciałam sobie wymyślać, ale przecież gdyby było to dla mnie tylko koleżeńskie, nic bym nie czuła. Nigdy nie byłam z dziewczyną, więc nie mogłam wiedzieć jak to jest. To, że tak bardzo podobał mi się wygląd mojej przyjaciółki, chyba też nie było normalne. Eksperyment, który wymyśliłam musiał mi jakoś pomóc. Chciałam dowiedzieć się czegoś o orientacji Sylwii, ale także o sobie.
Moje przemyślenia przerwał Filip, który wszedł do pokoju i położył się obok mnie. Odsunęłam się.
- Co tu jeszcze robisz, skoro masz tyle planów? - zaśmiał się.
- Leżę i myślę. Moje plany zaczynają się później. - odwróciłam się do niego plecami.
- Milena, posłuchaj mnie. Wiem, że źle zrobiłem wtedy i ostatnio też. Nie wiedziałem, że masz jakiś konflikt z Sylwią, bo powiedziałaś, że rozmowa poszła dobrze. Myślałem, że nadal się przyjaźnicie i jest wszystko OK. - szturchnął mnie lekko w ramię. - Milena, przecież jesteśmy przyjaciółmi, tak? To znaczy, ja chcę być kimś więcej niż przyjacielem, ale jeśli nie to nie. Nie bądź na mnie zła, przepraszam.
Odwróciłam się i uśmiechnęłam się lekko, na znak, że mu wybaczam. Oparłam się na ramieniu i spojrzałam w jego oczy. Czekałam na dalszy rozwój sytuacji.
- Więc gdzie idziesz? - zaczął dopytywać.
- To, że Ci wybaczyłam, nie znaczy, że mam Ci wszystko mówić. Filip, zrozum, że nie chcę, żebyś tam ze mną szedł. To nasze prywatne spotkanie i chcemy omówić parę ważnych kwestii. Nie idziemy na żadną imprezę ani nie będziemy się bawić. - opadłam bezsilnie.
- Rozumiem. - zasmucił się. - Ale idziecie tylko we dwie? - zapytał.
- Tak. - przewróciłam oczami.
- Mhm. - odparł i podniósł się, a potem opuścił pokój.
Spojrzałam na zegarek. Dopiero po 10, a byłam umówiona na 17. Pomyślałam, że w sumie za ostro potraktowałam Filipa i postanowiłam zaproponować mu wyjście. Nie chciałam robić mu żadnej nadziei, ale przyjacielski wypad na miasto jeszcze nikomu chyba nie zaszkodził.
Zwlekłam się z łóżka i pobiegłam na chłopakiem. Dogoniłam go przed kuchnią.
- Przemyślałam sobie i w sumie mogę gdzieś z Tobą wyjść. Ale pamiętaj, że to tylko takie przyjacielskie wyjście, ok? - zaśmiałam się, łapiąc oddech.
- No pewnie! - ucieszył się. - Tylko się przebiorę i możemy iść. - krzyknął, zawracając do pokoju.
Pokiwałam głową z rozbawieniem. On naprawdę coś jeszcze do mnie czuł, ale nie mogłam i nie chciałam już z nim być. Po tym co mi zrobił, powinnam ograniczyć nasze kontakty do zera, ale poszłam na kompromis i zgodziłam się na przyjaźń. Wiedział, że nie ma u mnie szans, ale i tak robił sceny zazdrości i zachowywał się czasem, jakbyśmy nadal byli parą.
Niedługo potem wychodziliśmy już z klatki schodowej.
- Mam dla Ciebie tylko jakieś 3-4 godziny. Około 15 chcę być w domu. - oznajmiłam ze śmiechem.
Wyszliśmy na zewnątrz i nagle... zobaczyłam przystojnego bruneta o imieniu Mikołaj. Od razu zauważyłam jego radosne, niebieskie oczy. Odwróciłam wzrok i chciałam, żeby mnie nie zauważył. Wiedziałam, że między chłopakami może powstać spina. Pociągnęłam Filipa za rękaw, aby szedł szybciej, jednak to nie pomogło.
- Twój znajomy do Ciebie macha. - powiedział chłopak, poddenerwowany.
- Nieważne. Chodź. - odburknęłam i przyspieszyłam kroku.
- Biegnie tu. - wyszeptał.
Niedługo potem usłyszałam za plecami znajomy głos. Odwróciłam się i uśmiechnęłam sztucznie. Nie miałam już wyjścia, musiałam z nim pogadać, ale też jak najszybciej spławić.
- Hej, Mikołaj. Co tam? - zapytałam pierwsza.
- Cześć. Nic ciekawego, zauważyłem Cię i chciałem się przywitać. A co u Ciebie? - pokazał swoje idealne uzębienie.
- Tak samo. Właśnie idę z Filipem na cmentarz do jego rodziców. - skłamałam.
- Och, przykro mi. To nie będę Was zatrzymywał. Widzimy się później, tak?
- Taaa... - odpowiedziałam cicho i poczułam uścisk na swojej dłoni.
Pożegnaliśmy się i rozeszliśmy. Szłam w milczeniu przez chwilę, a później poczułam ten sam uścisk i zatrzymałam się.
- Widzimy się później? Co to miało znaczyć? - zapytał zdenerwowany Filip.
- Nie wiem... - skłamałam. Nie mogłam powiedzieć mu, że idę jeszcze z nim, bo urządziłby mi jakąś awanturę, chociaż nie miał do tego prawa. Po prostu chciałam mieć spokój. - Może chciał się potem zobaczyć, ale zabrzmiało to jakbyśmy byli umówieni. Chodź już. - ucięłam.
- Czemu powiedziałaś, że idziemy na cmentarz?
- Żeby nie zatrzymywał nas długo.
Poszłam z Filipem do kina na komedię, potem zahaczyliśmy jeszcze o kawiarnię. Naprawdę miło spędziłam czas, ale chciałam już wracać. Powiedziałam, że będę już się zbierała, więc on też zrobił to samo. Weszliśmy do domu, a ja od razu się przebrałam. Było już grubo po 15, a właściwie prawie 16. Musiałam coś jeszcze przekąsić, umyć zęby i poprawić makijaż. Zabrałam się za to i o 16;30 byłam już pod blokiem, gdzie czekał na mnie Mikołaj. Przywitał się uściskiem i ruszyliśmy w umówione miejsce. Całą drogę pytał, gdzie idziemy i co to za eksperyment. Zdradziłam mu tylko tyle, że idziemy w sekretne miejsce, że pozna moją przyjaciółkę i że może się bardzo zdziwić. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że nie powiedziałam gdzie i kiedy mamy się spotkać. Pewnie dlatego napisała do mnie. Wyjęłam z kieszeni telefon i od razu odczytałam wiadomości.
* Gdzie mamy się spotkać? I kiedy? *
Następna wiadomość: * Co to za eksperyment? *
Z prędkością światła wystukałam na klawiaturze, że dzisiaj o 17 ma przyjść w ,,nasze miejsce". Była 16;45, może zdąży się przygotować i dojść na miejsce.
Tymczasem ja z Mikołajem byliśmy prawie na miejscu. Kiedy doszliśmy, musieliśmy poczekać jeszcze z 10 minut na moją przyjaciółkę. W międzyczasie Mikołaj zachwycał się miejscem, a ja mu w tym wtórowałam. Kiedy wreszcie dotarła do nas dziewczyna, zapoznałam ich ze sobą, a następnie ustałam naprzeciwko nich i zaczęłam mówić:
- Oboje zastanawiacie się, co wymyśliłam. Już wyjaśniam. Po ostatnim wyznaniu Sylwii... - tutaj wytłumaczyłam wszystko chłopakowi - zaczęłam zastanawiać się nad sobą. - opowiedziałam im o swoich przemyśleniach. - Chciałam więc, żebyśmy się tutaj spotkali i zrobili taki dosyć głupi eksperyment, który ma polegać na tym, że... pocałuję Was obydwu. Chcę zobaczyć, czy spodoba mi się bardziej z dziewczyną czy z chłopakiem. - spuściłam wzrok, zawstydzona swoim pomysłem.
- To dziwne, ale w porządku. - wyszczerzył zęby Mikołaj.
- Niech będzie. - posmutniała Sylwia.
Najpierw podeszłam do dziewczyny. Spojrzałam w jej smutne oczy i złożyłam na jej wargach czuły pocałunek. Kiedy skończyliśmy, podeszłam do Mikołaja. Zaczęliśmy się całować i w tej chwili wpadł Filip i powalił nowego znajomego na ziemię. Zaczęli się bić, ale Mikołaj miał przewagę. W końcu uspokoili się i podnieśli się, poprawiając ubrania.
- Filip! Co Ty tu robisz, do cholery? - oburzyłam się. - Śledziłeś mnie?!
- Podejrzewałem, że się z nim spotkasz, ale to przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Z trudem patrzyłem na Twój pocałunek z przyjaciółką, ale... - teraz zwrócił się do chłopaka - jakim prawem Ty ją całujesz?
- Sama chciała, przecież to nie był mój pomysł! Odwal się! - odezwał się niebieskooki brunet.
- Filip, nie jestem z Tobą i już nigdy nie będę! To Ty nie masz prawa się wtrącać w moje życie! Idź stąd! - wkurzyłam się.
Chłopak spojrzał na mnie rozczarowany i odszedł. Zapytałam Mikołaja, czy nic mu nie jest. Odpowiedział, że wszystko w porządku.
- Milena, powiedz. Co zdecydowałaś? - zapytała przyjaciółka.
Witajcie, kochani! Dzisiaj taki dłuższy rozdział! Piszcie, czy się podoba. Mała zagadka na koniec! Następny rozdział na 3000 wyświetleń! Jak szaleć, to szaleć! Trzymajcie się!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.