sobota, 13 lutego 2016

Rozdział 20

Przez cały czas nocowałam u kolegów i koleżanek z klasy. Jednak ich rodzice zaczęli się denerwować i nie byłam już mile widziana w ich domach. Zaczęłam dzwonić po różnych ośrodkach i przytułkach. Znalazłam tam miejsce tylko raz, na dwie noce.
To takie niesprawiedliwe. Dlaczego takie młode dziewczyny, jak ja, muszą żyć na ulicy albo szukać miejsc w ośrodkach? Przecież powinnam mieć oboje rodziców, którzy kochaliby mnie i nie daliby mnie skrzywdzić?
Nie miałam już pomysłów, gdzie mogłabym mieszkać. Zadzwoniłam jeszcze raz do ojca.
  • Cześć, tato. Dzwonię z tą samą prośbą. Wysłuchaj mnie, proszę.
  • Mów. - powiedział.
  • Już dawno nie mieszkam z matką. Powiedziała mi całą prawdę. Nocowałam u kolegów z klasy, ale w ich domach nie ma już dla mnie miejsca. Tak samo jak w przytułkach. Proszę, przenocuj mnie kilka nocy.
  • Mówiłem Ci już coś. Mam nową rodzinę. Cze...
  • Poczekaj! - zatrzymałam go. - Proszę, pomóż mi jakoś. Jesteś moim ojcem, do cholery! Wolisz, żebym umarła?! - zaczęłam płakać do słuchawki.
  • Za-zaczekaj... Moja żona chce z Tobą pogadać. Masz ją... - oddał słuchawkę kobiecie.
  • Halo? - usłyszałam damski głos.
  • Dzień dobry.
  • Witaj, skarbie. Słyszałam, że szukasz noclegu. Twój tata chciał powiedzieć, że oczywiście Cię przenocujemy. Robert przyjedzie po Ciebie jutro po szkole. Czekaj gdzieś tam w pobliżu. Papa! - rozłączyła się.
Jak to możliwe? Przecież ta kobieta jest nową żoną ojca, ma dziecko i jest w drugiej ciąży, a mimo to chce przyjąć mnie do siebie? Jest cudowna! Nie dziwię się, że ojciec ją kocha.
Od razu zadzwoniłam do Sylwii.
  • Hej, kochana. Co tam? - zapytała.
  • Mam dobrą wiadomość!
  • Jaką? - zaciekawiła się.
  • Żona ojca zgodziła się, żebym u nich mieszkała jakiś czas. Jutro przyjadą po mnie pod szkołę!
  • Cieszę się razem z Tobą. Cudownie. Posłuchaj... Nie bardzo mogę teraz gadać. Opowiem Ci wszystko w szkole. Pa. - rozłączyła się.
A więc nocleg na jutro mam załatwiony. Tylko co będzie ze mną dzisiaj? Gdzie mam spać?
Poszłam na osiedle. Pukałam do wszystkich drzwi i pytałam, czy mogę przenocować. Nikt się nie zgadzał. Obeszłam już wszystkie bloki. Weszłam na ostatnie piętro i zapukałam do ostatnich drzwi, bez nadziei. Już obmyślałam plan, że mogę spać na klatce. Nagle drzwi się otworzyły. Zobaczyłam przed sobą faceta po 40 roku życia i od razu chciałam się wycofać. Nagle poczułam straszny chłód. Przecież zamarznę na tej klatce! To tylko jedna noc. Muszę zaryzykować.
  • Dzień dobry. Szukam noclegu.
  • Jesteś sama? - zapytał.
  • Tak. Nie jestem żadną ćpunką. Po prostu nie mam gdzie mieszkać.
  • Ile masz lat?
  • Czy to ważne? Poniżej szesnastu. Będziemy rozmawiać w drzwiach? - zniecierpliwiłam się.
  • Och, nie. Wejdź proszę. - otworzył szerzej drzwi.
Wow, udało się. Byłam już w jego mieszkaniu. Teraz wezmę go na litość i jakoś przeżyję tą noc.
Wskazał mi kuchnię. Usiadłam przy stole. Poprosiłam o herbatę. Zrobił mi ją. Opowiedziałam mu moja historię, ale bez szczegółów. Powiedziałam tylko, że nie mam gdzie spać, bo mama wywaliła mnie z domu.
  • Chętnie Cię przenocuję. - uśmiechnął się podejrzanie.
  • Och, bardzo się cieszę. Dziękuję! To tylko jedna noc. Rano się wynoszę.
  • Ale jest jeden problem...
  • Jaki? - zmartwiłam się.
  • Mam tylko jedno łóżko. - powiedział.
  • Oj, to żaden problem. Mogę spać na podłodze, albo kanapie... Nieważne.
  • Oczywiście, że nie. Musisz spać w łóżku. Jesteś moim gościem.
Zgodziłam się na jego propozycję. Poszłam się wykąpać, a on zrobił kolację. Zdziwiło mnie, kiedy postawił świeczki i stworzył romantyczny nastrój.
  • Napijesz się wina? - zaproponował.
Chciałam odmówić, ale stwierdziłam, że dobrze mi to zrobi. Wino pomoże mi przetrwać tą noc.
  • Chętnie. - uśmiechnęłam się.
Nalał wina do dwóch kieliszków i jeden podał mi. Skosztowałam. Było w miarę dobre.
Facet przyniósł kurczaka na wielkim talerzu. Podał też ziemniaki i sałatkę. Wszystko wyglądało pięknie i apetycznie.
  • Ależ po co to wszystko? Wystarczyłaby zwykła kanapka. - powiedziałam.
  • Haha. - zaśmiał się. - Jesteś wyjątkowym gościem, więc musisz jeść wyjątkowo.
Odkroił kawałek mięsa i nałożył na mój talerz. Następnie nałożył sobie.
Jedzenie było wyborne. Zjadłam tak dużo, jak nigdy w życiu. W dodatku wino mnie odprężyło. Czułam się cudownie, jak nigdy. Byłoby idealnie, gdyby naprzeciwko nie siedział dużo starszy facet.
Mimo to, rozmawiało mi się z nim dobrze. Dogadywaliśmy się. Wypiliśmy całą butelkę wina. Wiedziałam, że nie powinnam, ale było tak przyjemnie. Mimo różnicy wieku, dobrze mnie rozumiał.
Potem poinformował mnie, że idzie zmienić pościel. Postanowiłam posprzątać, w ramach podziękowania. Kiedy wrócił, zdziwił się.
  • Nie musiałaś.
  • To tak w ramach podziękowania za kolację. Nie chce robić panu problemu.
  • Jakiemu panu? Może przejdziemy na ,,ty''?
  • Wolę nie. Jest pan dużo starszy i ta propozycja jest niedorzeczna.
  • Wybacz.
Zrobiło się późno. Zaprowadził mnie do sypialni. Miałam spać na dwuosobowym łóżku. Wyglądało na miękkie i wygodne. Rozebrałam się do podkoszulki i majtek, po czym wskoczyłam pod kołdrę. Trochę szumiało mi w głowie, przez co nie mogłam zasnąć. Zastanawiałam się, gdzie poszedł ten facet i gdzie będzie spał. Nagle usłyszałam kroki. Otworzył do pokoju. Do pomieszczenia wpadło światło z korytarza. Zauważyłam, że był w samych bokserkach.
  • Śpisz? - wyszeptał.
Zamknęłam oczy i udawałam, że zasnęłam. Polubiłam go, ale miałam na dzisiaj dosyć rozmów. Usłyszałam skrzypnięcie drzwi. Pewnie pomyślał, że śpię i sobie poszedł. W tej chwili poczułam, ze ktoś wchodzi na łóżko i kładzie się obok mnie. Udałam, że się przebudziłam i zapaliłam lampkę. Spojrzałam na niego.
  • Co Ty tu robisz? - zapytałam zszokowana.
  • Przyszedłem spać.
  • Przecież ja miałam spać na łóżku. Idę stąd. - odkryłam się.
  • Czekaj. Przecież nic Ci nie zrobię. Chyba posprzątanie to za mało za miły wieczór, nie uważasz?
  • Nie wiem czego chcesz. Jeśli musisz to śpij tu, ale nie dotykaj mnie.
  • Uspokój się.
Zgasiłam światło i odwróciłam się do niego plecami. Poczułam jak obejmuje mnie w pasie i przyciąga do siebie. Po dłuższej chwili jego ręka przesunęła się z brzucha na moją klatkę piersiową. Wewnętrznie krzyczałam, ale na zewnątrz nie zrobiłam nic. Odpuściłam mu.
Przez całą noc nic się nie działo. Po jakiejś godzinie zasnął i odwrócił się.
Wstałam rano i poszłam do szkoły. Spotkałam się z Sylwią. Na początku rozmawiałyśmy o szkole, kartkówkach i ocenach. Później zapytałam:
  • Coś się wczoraj stało?
  • Nie tylko wczoraj. Mam dosyć mojej babki.
  • Co takiego robi?
  • Ciągle narzeka na mnie i na moich rodziców. Wyzywa ich od nieudaczników. Mną się wysługuje i też wyzywa, jeśli coś mi nie wyjdzie. Zabrania mi gdziekolwiek wychodzić, a ostatnio zabrała mi telefon bez powodu. Czasami zamyka mnie w piwnicy, bo mówi, że chce ode mnie odpocząć. Niedługo tego nie wytrzymam, ale to nic w porównaniu do Ciebie. Gdzie wczoraj nocowałaś?
  • U jakiegoś faceta. Zrobił pyszną kolację i ogólnie dobrze mi się z nim gadało, ale był po 40-dziestce. W nocy spał ze mną... To znaczy tylko się koło mnie położył. - spojrzałam w innych kierunku.
  • Jak dobrze, że dziś jedziesz do taty.
Dzień minął szybko i ani się obejrzałam, czekałam już na przystanku. Tata przyjechał super autem. Wsiadłam i przywitałam się. Moje zdziwienie nie miało granic, kiedy ojciec mnie przytulił. W dodatku powiedział, że dobrze mnie widzieć. To bardzo poprawiło mój nastrój.
Pojechaliśmy do jego domu. Miał super mieszkanie. Takie nowoczesne i na pewno drogie. Od progu powitała mnie młoda kobieta, żona Roberta- Monika. Również mnie przytuliła. Po chwili przybiegła ich córka- Maja. Urocza dziewczyna.
Zjadłam z nimi obiad i dużo rozmawialiśmy. Poczułam się częścią ich rodziny. Monika posłała mi łóżko kupione już dla ich nowego dziecka. Miałam spać w pokoju z Mają. Wszystko było dobrze.
Rano Monika zrobiła nam śniadanie. Robert poszedł już do pracy. Kobieta wyszła na chwilę do sklepu i poprosiła mnie, żebym zaopiekowała się jej córką.
Ta słodka dziewczynka w jednej chwili stała się szatanem. Zaczęła mnie kopać i rozbiła szklankę. Porozrzucała jedzenie po podłodze i ścianach.
Kiedy Monika wróciła, Majka podbiegła do niej z płaczem i powiedziała, że to wszystko moja wina, a w dodatku ją pobiłam, Próbowałam się tłumaczyć, ale nie uwierzyła mi. Kazała mi iść do pokoju i nie wychodzić stamtąd po powrotu Roberta.
Kiedy Robert wrócił, dali mi karę i musiałam posprzątać cały dom.

***
Kolejny miesiąc u ojca mijał tak samo. Majka rozrabiała i zwalała wszystko na mnie. Monika pokazała swoje prawdziwe oblicze. Wysługiwała się mną i narzekała na mnie przy ojcu. On miał tego dosyć i kazał mi opuścić swój dom. Tak zrobiłam.
U Sylwii nadal nie było miejsca dla mnie, więc zdecydowałam się zamieszkać w najgorszym z możliwych miejsc. Tam, gdzie zamieszkują ludzie bezdomni, ćpuny i najgorsze marginesy w mieście.
Dworzec kolejowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.